Kik mówi portalowi money.pl:

PSL zdołał skupić na sobie uwagę mediów ale to tylko dlatego, że jest to partia współrządząca. (...)  Znając Pawlaka i Piechocińskiego zaryzykuję teorię, że nowy szef PSL mentalnie jest bliższy Tuskowi. Różnica między Piechocińskim, a Pawlakiem jest taka, że ten ostatni zachowuje się jak generał wiejskiej straży pożarnej. Natomiast Piechociński jest jednak wykładowcą szkoły wyższej. Tych dwóch panów dzieli epoka. Piechociński jest bardziej proeuropejski, jest w tych tematach bardziej zorientowany, poza tym jest intelektualnie sprawniejszy, dlatego współpraca z Tuskiem będzie łatwiejsza.

Według politologa Piechocińskiemu nieśpieszno do rządu bo... chce zmienić PSL:

Myślę, że nie i on będzie się bardzo źle czuł w takim rygorze ministerialnym. To jest wykładowca, pięknoduch, a nie biurokrata. To już Pawlak ma bardziej taką naturę i dobrze się czuł za biurkiem. (...) Myślę, że Piechociński chce skończyć z tradycją, że każdy partyjny przywódca musi zostać premierem czy ministrem. Nie chce się temu poddać. On ma zupełnie inną wizję PSL i wie, że jeśli wejdzie w buty Pawlaka, będzie musiał zrezygnować ze swojej koncepcji.

Zapytany czy PSL zostanie opozycją w koalicji, Kik odpowiada:

Tutaj nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Teraz PSL będzie jednocześnie i łatwiejszą partią i trudniejszą. Trudniejsza ponieważ Piechociński jest inteligentniejszy od Pawlaka. Nie da sobie, tak jak Pawlak, wciskać niczego. Spraw spornych jest sporo od KRUS zaczynając, więc Piechociński będzie ostro walczył o interesy swoich wyborców.