Kaczyński mówił:

Chcę państwu zadeklarować jasno, że jeżeli Prawo i Sprawiedliwość dojdzie do władzy, to będzie stosowana zasada: tyle praw Niemców w Polsce, ile Polaków w Niemczech.

Socjolog Staniszkis skomentowała:

Takie porównanie to nieporozumienie. Raczej powinien porównać do tego, czego chcemy dla Polaków na Litwie. Bo nasza mniejszość ma podobny status, jakiego chcemy dla Polaków na Litwie.

Według niej media wyostrzyły te słowa Kaczyńskiego:

Zaostrzenie języka to obraz medialny. Wywód był bardziej stonowany. Język, którego w ostatnich dniach używał Jarosław Kaczyński, to problem. Jeżeli tworzy się centrowy, merytoryczny przekaz, który się nie przebija, bo konferencje naukowe nie są transmitowane, to ktoś doradza prezesowi strategię odmienną. Takie pociąganie wyborców w różne strony jest bardzo ryzykowne. Im ostrzejsza jest granica między partiami, tym trudniej jest wyborcom przechodzić na drugą stronę.

Staniszkis ujawniła także, że nie będzie uczestniczyć w marszu 13 grudnia:

Nie sądzę, ale nigdy nie wiadomo. Nie jestem zwolenniczką polityki ulicy, bo to jeszcze bardziej upraszcza ten przekaz. Choć marsz, w którym uczestniczyłam, pokazał niesamowitą mobilizację. Nie wiem, czy się to uda.