Roman Giertych zawsze dotąd podkreśla, że nie ma zamiaru wracać do polityki. Jednak od jakiegoś czasu "nie wraca" do niej bardzo intensywnie. W mediach - szczególnie tych sympatyczniejszych (szczególnie upodobał sobie TVN, a na "Rz", jak sam przyznawał kilka tygodni temu, obraził się) widać go co i rusz, raz po raz, dzielnie wspierając rząd Donalda Tuska w walce ze złowrogim PiSem (z wymiarem sprawiedliwości zresztą też). Tym razem praktykuje swoje trzymanie się z dala od polityki poprzez wywiad dla Wirtualnej Polski. Stwierdza w nim, że mimo spięcia z o. Rydzykiem, to Jarosław Kaczyński pozostaje jego głównym wrogiem
Agnieszka Niesłuchowska, Joanna Stanisławska
: O. Tadeusz Rydzyk to pana wróg numer jeden?
- Dlaczego miałby nim być? Moim największym wrogiem jest od dawna PiS i Jarosław Kaczyński. Nic się nie zmieniło.
Poza tym kontynuuje swoje "niewchodzenie do polityki"...
Szykuje pan powrót do polityki?
- Uważnie obserwuję to, co się wokół dzieje. Na razie nie widzę sensu budowy nowej formacji.
Ale według Kazimierza Marcinkiewicza jest pewna "bezdomna" część elektoratu - 10 proc. wyborców, która odeszła od PO i nie przeszła do PiS. Będzie pan próbował tę lukę z Michałem Kamińskim i Radosławem Sikorskim wypełnić?
- To zawsze oznacza podział. A czy jest sens dzielić PO, która i tak powoli słabnie? To mogłoby doprowadzić do niekontrolowanego przebiegu wypadków w Polsce.
Mówi pan definitywnie "nie"?
- Definitywnie to mogę powiedzieć, że wolę pogodę w maju, niż w listopadzie.
I ujawnia spisek mediów przeciwko premierowi Tuskowi
Co dalej z Jarosławem Gowinem? Może mógłby samodzielnie stworzyć nową partię?
Nie bardzo, bo posłów, którzy wraz z nim głosowali za odrzuceniem ustaw nie wiąże nic poza światopoglądem. Nie wyjdzie z tego żadna partia ani frakcja. To nieprawdziwy obraz tworzony przez media na użytek zdenerwowania premiera.
Wiemy już zatem, co jest przyczyną tego, że co chwilę słyszymy, że "premier się wściekł".