Magdalena Ogórek w roli kandydata SLD na prezydenta nie schodzi z czołówek portali informacyjnych. Do Sojuszu spływają niezliczone prośby o wywiad, w tym z mediów zagranicznych. Zapewne żaden z członków Sojuszu w tej roli nie zapewniłby partii takiej wrzawy medialnej. Z tego powodu SLD może zacierać ręce.

W partii można usłyszeć, że działacze terenowi, którzy na początku przyjęli kandydaturę dr Ogórek z rezerwą, powoli się do niej przekonują, a na obrzeżach partii została ona przyjęta więcej niż ciepło. Nie widać tego na lewicowych portalach lewica.pl i lewica24. pl. Ten drugi w ogóle nie odnotował, że SLD przedstawił kandydatkę na prezydenta, a na tym pierwszym komentarz redakcyjny nie pozostawia złudzeń, iż orientacja światopoglądowa dr Ogórek może być problemem.

Czytamy w nim bowiem, że „kandydatura przeciwniczki liberalizacji ustawy antyaborcyjnej i zdeklarowanej zwolenniczki większego wpływu Kościoła katolickiego na życie publiczne zapewne do końca rozwieje złudzenia lewicowego elektoratu co do ideologicznej orientacji SLD".

I chociażby z tego powodu trudno uwierzyć, że Magdalena Ogórek stanie się – jak sama mówiła – kandydatką na prezydenta całej lewicy. Po pierwsze, część lewicowego elektoratu trzyma ciągle Janusz Palikot, choć widać było, że kandydatka SLD jako rywalka mocno go zaniepokoiła. Dlatego natychmiast zarzucił jej, że broniła dyrektora szpitala św. Zofii, Bogdana Chazana, zwolnionego ze stanowiska za utrudnienie wykonania aborcji. A Wanda Nowicka związana z Twoim Ruchem orzekła, że dr Ogórek jest rodzajem paprotki. Po drugie Zieloni przymierzają się do wystawienia własnego kandydata, w porozumieniu z innymi środowiskami lewicowymi. Po trzecie, środowiska feministyczne odnoszą się do pani Ogórek z ogromnym dystansem ze względu na jej poglądy na Kościół i feminizm. Rozbicie głosów środowisk lewicowych jest więc pewne. Za to Magdalena Ogórek może liczyć na sympatię PiS i partii z nią współpracujących. I to wcale nie ze względu na prokościelne poglądy, tylko na fakt, że PiS chce doprowadzić do drugiej tury wyborów prezydenckich, a jest to możliwe tylko w sytuacji, gdy kandydaci mniejszych partii dobrze wypadną w pierwszej turze. Możliwe jest też, że kandydatka SLD przyciągnie do siebie nowych wyborców.

Mimo to Magdalena Ogórek szalonego wyniku raczej nie zrobi. Ale francuscy doradcy i tak zalecali Sojuszowi, by odpuścił sobie wybory prezydenckie, bo ich główny cel to jesienne wybory parlamentarne. Z tego punktu widzenia dr Ogórek, która zapewni Sojuszowi spore zainteresowanie mediów, jest kandydatką idealną. Pytanie tylko, czy wyborcy uznają tak samo. Bo jeżeli Magdalena Ogórek osiągnie słaby wynik, poniżej 5 proc., to ostatecznie może przynieść partii więcej szkody niż pożytku. Bo gdy się balansuje na granicy progu wyborczego, a SLD od kilku tygodni jest właśnie w takiej sytuacji, to najmniejszy błąd może zepchnąć ugrupowanie w pozaparlamentarną otchłań.