Wspólnicy Wei Wei uciekli do Chin, gdzie jeden z nich został stracony w 2005 roku, a drugi skazany na dożywocie.
W celach śmierci w Japonii na egzekucję czeka ponad 100 osób. W ubiegłym roku stracono 15 - 13 z nich było członkami sekty "Najwyższa prawda", która w 1995 roku dokonała w tokijskim metrze zamachu z użyciem sarinu. W zamachu zginęło 13 osób, a 5800 doznało obrażeń.
Japonia zaczęła ujawniać nazwiska skazanych na śmierć, których egzekucje przeprowadzono w 2007 roku. Od tego czasu w Japonii stracono tylko jednego cudzoziemca - w 2009 roku wykonano wyrok śmierci na obywatelu Chin.
Minister sprawiedliwości Masako Mori poinformowała, że wydała zgodę na egzekucję Wei Wei po "dokładnym rozważeniu" sprawy.
- To ekstremalnie okrutna i brutalna zbrodnia, w wyniku której członkowie szczęśliwej rodziny - w tym ośmioletnie i jedenastoletnie dziecko, zostali zamordowani z prawdziwie samolubnych pobudek - podkreśliła.
W Japonii - jak zaznacza BBC - skazańcy dowiadują się o tym, że zostaną straceni, dopiero w dniu egzekucji.
Wei Wei przyznał się do udziału w morderstwie, ale zaprzeczył, jakoby odegrał w nim kluczową rolę.
On i jego wspólnicy chcieli okraść dom biznesmena, Shinjiro Matsumoto w mieście Fukuoka.
Przestępcy udusili mężczyznę i dwójkę jego dzieci, a żonę mężczyzny utopili w wannie. Ciała ofiar wrzucili następnie do Zatoki Hakata.