W 2013 roku 59-letni Karl Holger Karlsen przyznał się do zabicia swojego syna. Wyrok, który zapadł w stanie Nowy Jork, wzbudził zainteresowanie śledczych z Kalifornii, którzy wcześniej prowadzili dochodzenie w sprawie śmierci żony mężczyzny.
30-letnia Christina A. Karlsen zginęła w Nowy Rok w 1991 roku. Kobieta została uwięzienia w zabitej deskami łazience, gdy w jej domu doszło do pożaru.
Po jej śmierci mąż odebrał 215 tys. dolarów z polisy ubezpieczeniowej i przeprowadził się z dziećmi do Seneca Falls, skąd pochodził.
W poniedziałek ława przysięgłych skazała Karlsena za celowe zamordowanie żony. Mężczyzna miał zablokować drzwi łazienki i wzniecić pożar na korytarzu.
17 marca skazany usłyszy wyrok. Grozi mu dożywocie bez możliwości ubiegania się o wcześniejsze zwolnienie. Gdy ława przysięgłych ogłaszała swoją decyzję, na sali obecna była matka ofiary. 78-letnia Arlene Meltzer twierdzi, że od początku wiedziała, że jej mąż miał z tym coś wspólnego.
Polisa dla syna
W 2008 roku 23-letni Levi Karlsen wykupił polisę na życie w wysokości 700 tys. dolarów. Wkrótce potem podpisał dokumenty, z których wynikało, że w przypadku śmierci, pieniądze trafią do ojca.
Jeszcze tego samego dnia druga żona Karla Karlsona znalazła ciało 23-latka w garażu. Został przygnieciony przez samochód.
Początkowo władze uważały, że doszło do wypadku, ale w 2011 roku Cindy Karlsen zdała sobie sprawę, że jej mąż zainwestował pieniądze z polisy syna w jej ubezpieczenie w wysokości 1,2 mln dolarów. Powiadomiła o tym władze.
Kobieta w ramach współpracy ze służbami dostała podsłuch. Mąż w rozmowie z nią przyznał, że celowo spowodował wypadek. W 2012 roku został oskarżony, a rok później przyznał się do winy.