Dwóch głównych podejrzanych w sprawie jest oskarżonych o zorganizowanie oszustwa i kradzież tożsamości polityka, dzięki której udało im się wyłudzić ponad 50 mln euro od bogatych Francuzów.
54-letni Gilbert Chikli i 35-letni Anthony Lasarevitsch mieli zaplanować przestępstwo i kierować działaniami pięciu innych osób.
Ofiarą fałszywego Le Driana (w momencie oszustwa był ministrem obrony) padł m.in. miliarder Aga Khan, który miał przekazać oszustom 20 mln euro.
Z kolei turecki miliarder Inan Kirac stracił na oszustwie 45 mln euro.
Oszuści mieli łącznie kontaktować się ze 150 osobami, w tym prezydentem Gabonu Alim Bongo, dyrektorem generalnym firmy Lafarge i arcybiskupem Paryża. Jednak tylko od trzech osób udało im się wyłudzić pieniądze.
Przez telefon oszuści mieli mówić rozmówcom, że francuskie państwo potrzebuje pilnej pomocy finansowej w związku z "tajnymi operacjami" - zazwyczaj mówili o konieczności wypłacenia okupu porywaczom w Syrii albo akcjach antyterrorystycznych.
Darczyńcom obiecywano natychmiastowy zwrot kosztów.
Aby dodać sobie wiarygodności w niektórych przypadkach oszuści łączyli się z ofiarami przez Skype'a - wówczas jeden z nich zakładał silikonową maskę Le Driana i występował za biurkiem na tel francuskiej i unijnej flagi.
Chikli nie przyznał się do winy. - Udowodnię w czasie procesu, że to jest niemożliwe, abym to był ja - mówił przed sądem. Pokazując zdjęcie mężczyzny w masce Le Driana na komputerze swojego prawnika mówił, że "trzeba być ślepym, aby nie widzieć, że to nie może być Gilbert Chikli".
Chikli jest też podejrzewany o wymyślenie "oszustwa na dyrektora generalnego", które polegało na podszywaniu się pod dyrektorów generalnych wielkich korporacji w celu wyłudzenia milionów euro od korporacji międzynarodowych - w tym Kia Motors, Hugo Bossa i Chanel.
Chikliego i Lasarevitcha aresztowano na Ukrainie w 2017 roku. Obaj mieli przygotowywać tam kolejne oszustwo, w ramach którego mieli podawać się za księcia Monaco.
Proces potrwa do 12 lutego.