Wcześniej policja Nowej Szkocji informowała, nie podając szczegółów, że aresztowała 51-letniego Gabriela Wortmana, podejrzanego o dokonanie strzelaniny, w której ucierpiała pewna liczba osób. Lokalne media donosiły także o śmierci jednego funkcjonariusza.
Kanadyjska Królewska Policja Konna (RCMP) informowała, że sprawca otworzył ogień w niewielkiej leżącej nad Atlantykiem miejscowości Portapique, położonej ok. 130 km na północ od miasta Halifax, stolicy prowincji Nowa Szkocja.
W rozmowie z Canadian Broadcasting Corp. mieszkanka Portapique powiedziała, że gdy jechała samochodem, zobaczyła dwa płonące policyjne pojazdy. - Widzieliśmy policjanta, który nagle zaczął biec w kierunku jednego z płonących aut - relacjonowała Darcy Stark. - Słyszeliśmy strzały - kontynuowała dodając, że jeden z policjantów prawdopodobnie został ranny.
Według mieszkańców, incydent rozpoczął się wieczorem w sobotę. Policjanci apelowali wówczas o pozostawanie w domach.
Jak podał portal "The Chronicle Herald", pościg za 51-letnim technikiem dentystycznym trwał 12 godzin. Według tego źródła, sprawca miał postrzelić wiele osób i zabić co najmniej jednego policjanta.
Przed północą czasu polskiego policja poinformowała, że Wortman został aresztowany na stacji paliw, ale później zmarł. Ujawniona została liczba ofiar strzelaniny.
- Ponad 10 osób zginęło - oświadczył komendant RCMP Chris Leather. - Uważamy, że sprawcą wszystkich zabójstw był jeden człowiek, który działał w pojedynkę - dodał.
Szef kanadyjskiego związku policjantów poinformował, że wśród ofiar śmiertelnych jest funkcjonariusz.
Motywy sprawcy nie są znane. Według części doniesień, poruszał się on samochodem przypominającym policyjny i był przebrany za policjanta.