Mroczek, członek Rady Programowej Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas i były funkcjonariusz zajmujący się zwalczaniem terroru kryminalnego, podkreślił, że w przypadku strzelaniny najważniejsze jest unikanie zagrożenia i jak najszybsze oddalenie się od miejsca zdarzenia.

Nie patrz, nie nagrywaj – natychmiast uciekaj

– Jeśli słyszymy strzały, nie powinniśmy iść w kierunku, z którego dobiegają. Trzeba uciekać i ostrzegać po drodze osoby, które mogą zmierzać w stronę zagrożenia. Jeśli nie mamy możliwości ucieczki, należy szukać schronienia, wykorzystując najbliższą zabudowę i inne elementy otoczenia – wyjaśnił.

Ekspert zwrócił uwagę, że wielu świadków wydarzeń w Krakowie zachowało się prawidłowo i nie zatrzymywało się, by obserwować sytuację. Podkreślił przy tym znaczenie edukacji społeczeństwa, która powinna uczyć właściwego reagowania na zagrożenia oraz tego, jak nie utrudniać działań służb.

Czytaj więcej

Kim jest zamachowiec z Krakowa? Mundur moro, długa broń i arsenał w samochodzie

Błyskawiczna reakcja policji na Rynku Głównym

Odnosząc się do interwencji w Krakowie, Mroczek ocenił, że funkcjonariusze zareagowali szybko i adekwatnie do sytuacji. Według niego sprawnie rozpoznali zagrożenie i ustalili, jak przemieszczał się napastnik.

– Takie zdarzenia są bardzo dynamiczne i nieprzewidywalne. Kluczowe jest szybkie rozpoznanie zagrożenia i ustalenie, gdzie znajduje się sprawca. W mojej ocenie służby zareagowały prawidłowo – powiedział.

Czytaj więcej

Strzelanina w Krakowie. Wszystko, co wiemy na tę chwilę

Dramatyczny bilans strzelaniny w Krakowie

Około godz. 15 w sobotę rozpędzony samochód wjechał na Rynek Główny w Krakowie. W pojeździe znajdował się zamaskowany napastnik, 24-letni Polak, który strzelał z broni palnej do ludzi. Przechodnie zaczęli uciekać i szukać schronienia w pobliskich kawiarniach, restauracjach oraz bramach. Sprawca został postrzelony przez policjanta i trafił do szpitala.

Według ostatnich informacji w strzelaninie zginęło sześć osób, a 16 zostało rannych.