Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kogo środowisko wskazuje jako sprawców brutalnego pobicia kibica Hutnika Kraków
  • Dlaczego szybkie ujęcie napastników jest kluczowe dla powstrzymania fali przemocy w Krakowie.
  • Jak ewoluowała działalność grup pseudokibicowskich i dlaczego „starej gwardii” nie jest na rękę eskalacja konfliktu.
  • Jakie bezprecedensowe kroki zapowiadają władze klubów, by zakończyć erę przemocy na stadionach.

Dochodzeniowcy, policjanci kryminalni oraz z pionu cyber próbują ustalić sprawców pobicia Jakuba C. – 36-letniego kibica klubu Hutnik Kraków. Mężczyzna zmarł, sprawcy wciąż są nieznani. Sprawa wywołała poruszenie i falę komentarzy, a jednocześnie pytania czy do Krakowa, po latach względnego spokoju, wracają krwawe metody rozstrzygania sporów za pomocą maczet, pomiędzy fanami zwaśnionych piłkarskich klubów.

– Lepiej dla sprawców, żeby zostali zatrzymani przez policjantów niż przez „swoich” ze środowiska kiboli. W przeciwnym razie może dojść do odwetu, porachunków i kolejnych ofiar – mówi „Rz” Dariusz Nowak, były policjant, w przeszłości rzecznik krakowskiej komendy wojewódzkiej oraz komendy głównej policji. Obecnie jest ekspertem ds. bezpieczeństwa.

Dlatego w krakowskiej policji powiedziano: „wszystkie ręce na pokład”. – W poniedziałek późnym popołudniem zatrzymanych zostało dwóch młodych mężczyzn. Obecnie prowadzimy z nimi czynności, będziemy określać ich rolę w tym zdarzeniu. Chcemy się dowiedzieć, czy byli uczestnikami czy też pełnili rolę pomocniczą – mówi nam podinspektor Katarzyna Cisło, rzeczniczka KWP w Krakowie. Komenda Wojewódzka przejęła w poniedziałek prowadzenie tej sprawy.

Jednak szczupły mężczyzna, którego wizerunek figuruje na stronie internetowej małopolskiej policji wraz z apelem o pomoc w ustaleniu jego tożsamości, wciąż jest nieuchwytny.

Atak na Yankesa w Krakowie. Mężczyźni w kapturach kopali i bili przez kilka minut, 36-latek nieprzytomny zmarł w karetce

36-latek, znany w środowisku jako „Yankes” został znaleziony w nocy z czwartku na piątek na osiedlu Willowym w Nowej Hucie. Służby zaalarmował mieszkaniec, który usłyszał hałas i krzyki. Poszkodowany był nieprzytomny, zmarł w karetce. Po napastnikach nie było śladu.

Przed śmiercią ofiarę skatowano – co wiadomo m.in. z nagrania monitoringu, do jakiego dotarło Radio Kraków. Ze względu na drastyczny przebieg, opublikowano tylko kilka kadrów. „Yankes” ucieka przed grupą osób, potyka się, przewraca, pięciu napastników kolejno dobiega do niego, biją go i kopią. Na głowach mają kaptury, na nagraniu jeden z agresorów trzyma w ręce przedmiot przypominający maczetę.

Mimo obrażeń ujawnionych na ciele ofiary wyniki autopsji mają być niejednoznaczne. – Została wykonana sekcja zwłok, ale na chwilę obecną biegli nie określili przyczyny śmierci ofiary, a zwłaszcza nie dali nam wstępnej odpowiedzi na pytanie, czy było to pobicie. Konieczne są dalsze badania – histopatologiczne i toksykologiczne – mówi nam prok. Mariusz Boroń, naczelnik wydziału w Prokuraturze Okręgowej w Krakowie.

Czytaj więcej

Zabił, bo kibic był za Wisłą Kraków. Policjanci wytropili go po 23 latach od zbrodni

Policjanci ściągnęli monitoringi z okolicy, najpierw zatrzymano dziewięć osób powiązanych ze środowiskiem pseudokibiców Wisły Kraków, przesłuchano ich jako świadków i zwolniono. W poniedziałek późnym popołudniem – po operacyjnym wytypowaniu – zatrzymano dwóch kolejnych mężczyzn.

Najpoważniejsza wersja przyjęta przez śledczych dotyczy porachunków kibicowskich, ale badane są również i inne motywy. – Na wstępnym etapie żadnej hipotezy nie możemy stracić z pola widzenia – zaznacza Katarzyna Cisło.

Kto zakatował kibica Hutnika Kraków? Krąży giełda nazwisk

Tymczasem fani krakowskich klubów uważają że za atakiem i śmiertelnym pobiciem „Yankesa” stała tzw. „Młoda ferajna” identyfikująca się z Wisłą Kraków. W środowisku ma funkcjonować nawet giełda nazwisk „winnych”. – To specyficzna grupa bardzo młodych ludzi, która jest w kontrze praktycznie do wszystkich – do podobnych grup w Krakowie, ale i w Polsce – wskazuje Dariusz Nowak. Dlaczego mieliby urządzić polowanie i zabić?

– Możliwe, że chodziło o pokazanie siły, bo ci młodzi mają pretensje, że nie traktowano ich do tej pory poważnie. Nawet swoim zarzucali, że są przesiąknięci tak zwaną „60-tką”, czyli tym, że idą na współpracę z policją – dodaje nasz rozmówca.

– To młodzi krytyczni wobec „starej Wisły”. Uważają, że zeszła na psy, że są tam kolaboranci, agenci i chcą być nową falą, nową odsłoną klubu – dodaje inny nasz rozmówca rozpracowujący środowiska pseudokibiców. Jak zaznacza, Hutnik jest na uboczu – to zaledwie kilka osiedli w Nowej Hucie, stosunkowo niewielka grupa, nie robiąca dużych „interesów”. – Sądzę, że ci napastnicy ocenili, że mogą sobie pozwolić na zaczepki wobec kibica Hutnika, pokazanie dominacji. A może wykonywali czyjeś zlecenie – sugeruje.

– Kto to zrobił, w środowisku pseudokibiców było praktycznie od razu wiadomo. Policja też wie, tylko musi znaleźć dowody i samych sprawców. Teraz zapewne się schowali, mogą próbować uciec do Anglii lub Niemiec. Ale młodzi ludzie dotąd byli przy rodzicach, nie mają pieniędzy, żeby się skutecznie ukrywać – oceniają nasi rozmówcy.

Dariusz Nowak zaznacza, że starsze pokolenie pseudokibiców z takimi spektakularnymi „akcjami” już skończyło. A jeśli załatwia spory, to bez specjalnego rozgłosu. – „Starzy” kibole zajmują się przemytem narkotyków z Hiszpanii, z Hamburga na ogromną skalę a Kraków jest miastem, które wchłonie każdą ilość. Na tym zarabiają, nie muszą się tłuc, a czasami wręcz ludzie zwaśnionych klubów przy dużej partii narkotyków współpracują ze sobą. Hałas i wrzenie w policji nie jest im potrzebne – słyszymy od policjanta rozbijającego takie gangi.

Według naszych rozmówców, ustalenie i zatrzymanie sprawców pobicia leży w interesie wszystkich. Bo w przeciwnym razie pojawi się groźba porachunków i odwetu – może się zacząć „polowanie”, które pociągnie kolejne ofiary.

– Przed policją stoi ogromne wyzwanie: żeby uspokoić sytuację, zatrzymać sprawców i doprowadzić do ich surowego ukarania – przyznaje Dariusz Nowak.

Czytaj więcej

Zabił, bo kibic był za Wisłą Kraków. Policjanci wytropili go po 23 latach od zbrodni

Kraków pamięta strach po zabójstwie „Człowieka”, lidera kibolskiej bojówki 

W Krakowie z trwogą wspomina się szczyt kibolskich porachunków sprzed kilkunastu lat, kiedy dochodziło do krwawych bójek z użyciem maczet, ofiary traciły ręce i nogi, dochodziło do zabójstw. W tym najgłośniejszego – w 2010 r. na osiedlu Kurdwanów, gdzie bojówka Wisły Kraków zabiła Tomasza C. ps. Człowiek, lidera bojówki pseudokibiców Cracovii. – Po tym zabójstwie padł blady strach na całe miasto, bo kilkunastu bandytów w ciągu dnia urządziło sobie polowanie i jatkę na osiedlu, pomiędzy blokami, wśród ludzi, w tym dzieci, byli uzbrojeni w maczety, noże, widły. To było apogeum, ale jednocześnie początek końca takiego krwawego wydania – wspomina Dariusz Nowak.

Po tamtym zabójstwie jedni poszli siedzieć, inni uciekli, a grupy zostały rozbite. – I co najważniejsze nastąpił przełom w polskiej kryminalistyce, bo po zabiciu „Człowieka” grupy pseudokibiców zaczęły być rozpracowane przez CBŚ. Potraktowano je jako mafijne grupy przestępcze, a nie jako grupy zwykłych chuliganów, którzy się biją między sobą. To była również nowa odsłona pracy policji i prokuratury – podkreśla Dariusz Nowak.

Tarcia pomiędzy krakowskimi klubami, choć nie zniknęły, to w ostatnich latach nie osiągają już takiej skali. Nikt nie chce nowego rozdziału krwawej wojny kibicowskiej.

Czytaj więcej

Ustawki, porwania i zabójstwo. Jest sądowy finał sprawy bojówki Psycho Fans

Przemoc i zabójstwo 36-latka potępiły krakowskie kluby. Hutnik Kraków na swoim profilu złożył wyrazy współczucia bliskim ofiary – jak napisał „zaangażowanego członka sekcji pięściarskiej i naszego wiernego kibica”, a sami kibice ruszyli ze zbiórką m.in. na rzecz pięcioletniej córki zmarłego.

Nowe zasady na stadionie Wisły Kraków. Prezes Jarosław Królewski zapowiedział je w serwisie X

„»Miłość« do klubu to nie może być alibi dla przestępczości, a barwy klubowe nie mogą służyć jako zasłona dla agresji” – napisał klub Wisła Kraków na swojej stronie internetowej i zaznaczył: „zero tolerancji dla wszelkich przejawów przemocy. Żadne barwy, podziały, środowiskowe reguły ani poczucie przynależności nie mogą być ważniejsze od ludzkiego życia, godności i odpowiedzialności za drugiego człowieka”.

Z kolei Jarosław Królewski, prezes Wisły Kraków zapowiedział ważne zmiany na stadionie. „Od najbliższej kolejki przy R22 wszelkie transparenty i inne elementy z hasłami »anty«, »PDW« czy »Młoda/Stara/Podstarzała/W średnim wieku Ferajna« – w tym również tego typu koszulki i inne – nie będą dopuszczone na żadną z trybun, a te wniesione zostaną usunięte ze stadionu Wisły Kraków natychmiast wraz z ich właścicielami” – napisał na platformie X.

– Jeżeli prezesowi „Wisły” uda się zrealizować te zapowiedzi, może to być autentyczny, wręcz historyczny przełom mający znaczenie dla zachowania bezpieczeństwa na stadionach – ocenia jeden z byłych wysokich komendantów Policji.