Z tego artykułu dowiesz się:

  • Z jakiego powodu wszczęto postępowanie dyscyplinarne wobec prokuratorki, która zwolniła pijanego kierowcę z A1.
  • Kim jest sprawca zdarzenia i dlaczego jego zatrzymanie, a następnie zwolnienie, bulwersuje opinię publiczną.
  • Jakie decyzje personalne zapadły na wyższych szczeblach prokuratury po nagłośnieniu sprawy przez media.
  • Jakie kary, włącznie z wydaleniem ze służby, grożą prokuratorce za jej decyzję.

Wniosek o wszczęcie postępowania wyjaśniającego wobec prokuratorki z Prokuratury Rejonowej w Lublińcu został przesłany w czwartek po południu do zastępcy rzecznika dyscyplinarnego przy prokuratorze generalnym dla okręgu katowickiego. To efekt postępowania służbowego, jakie prowadził po nagłośnieniu bulwersującej sprawy przez media szef Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. – Nie ujawniamy wyników tego postępowania. Prokurator nie jest obecnie zawieszona, bo postępowanie służbowe nie przewiduje takiej możliwości. Sprawę będzie wyjaśniał rzecznik dyscyplinarny – mówi „Rzeczpospolitej” prok. Piotr Wróblewski, rzecznik częstochowskiej prokuratury. Kilka dni po zdarzeniu prokurator generalny Waldemar Żurek odwołał zastępcę prokuratora rejonowego w Lublińcu, do którego obowiązków należało sprawowanie nadzoru nad czynnościami prokuratorów pełniących dyżury. 

Czytaj więcej

Pijany recydywista z dwoma zakazami wyszedł na wolność. Decyzję podjęła prokuratorka z 9-miesięcznym stażem

Dramatyczne zdarzenie rozegrało się w sobotnie popołudnie 18 lipca na autostradzie A1 w okolicach Częstochowy. Nagrały je kamery dziennikarzy TVN24, którzy wracali z nagrań. Czarne Audi A8 jechało slalomem, uderzyło w bok ciężarówki, po czym się zatrzymało. Kierowca – 37-letni Krzysztof K. – próbował zamienić się z pasażerem za kierownicą. Doszło do obywatelskiego zatrzymania mężczyzn przez innych kierowców. Krzysztof K. 2,7 promila w wydychanym powietrzu oraz dwa sądowe zakazy prowadzenia samochodu wydane w marcu i maju tego roku – na dwa oraz cztery lata.

Dwa dni później policja zwolniła obu mężczyzn do domu, nie decydując się nawet na 48-godzinny areszt kierowcy i postawienie zarzutów po wytrzeźwieniu. Zdecydować miała o tym pełniąca dyżur w sobotę prokuratorka w Lublińcu. Jak ujawniła „Rzeczpospolita”, kobieta przez 10 lat była adwokatką w Bytomiu, a w prokuraturze pracuje zaledwie od dziewięciu miesięcy – powołanie na stanowisko prokuratora otrzymała w październiku 2025 r.

Krzysztof K. został zatrzymany kilka dni później – usłyszał zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, prowadzenia pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości, naruszenia sądowych zakazów prowadzenia pojazdów mechanicznych i niestosowania się do decyzji starosty o cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdami mechanicznymi. Od tego momentu jest tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. 

Krzysztof K. jest bezrobotny, nie ma źródeł dochodu, ma pracować w gospodarstwie rodziców w powiecie pabianickim. Do kogo należało Audi, które rozbił na autostradzie, uderzając pijany w ciężarówkę? Z jego wyjaśnień wynika, że miał zostać poproszony przez znajomego by udał się odebrać kupiony przez niego samochód w Rybniku. – Weryfikujemy tę wersję zdarzeń – podkreśla prok. Wróblewski.

Prokuratorce z Lublińca grozi kara finansowa, zakaz awansu, a nawet wydalenie z zawodu

Co grozi prokuratorce? Prawo o prokuraturze przewiduje siedem kar dyscyplinarnych za przewinienia służbowe i naruszenia etyki zawodowej: od upomnienia (zakaz awansowania przez trzy lata), nagany (blokada awansu na wyższe stanowisko), obniżenia wynagrodzenia zasadniczego (o 5 proc. do 50 proc. na okres od sześciu miesięcy do dwóch lat) po karę pieniężnej (w wysokości jednomiesięcznego wynagrodzenia zasadniczego wraz z dodatkami). Prokurator może zostać także usunięty z zajmowanej funkcji, przeniesiony w inne miejsce, a w najpoważniejszych przypadkach – zostać wydalonym ze służby prokuratorskiej.