Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na czym polegają oszustwa, których ofiarami padają Ukraińcy
  • Dlaczego kradzieże ukraińskich tablic rejestracyjnych stały się zauważalnym zjawiskiem.
  • W jaki sposób zachowania części migrantów wywołują wzrost postaw antyukraińskich.

Obywatele Ukrainy znajdują się w czołówce przestępczych statystyk cudzoziemców, o czym wielokrotnie pisała „Rzeczpospolita”. Ale przybysze z tego kraju często są również ofiarami nadużyć i przestępstw. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku spotkało to 5 130 Ukraińców. To o 150 osób mniej niż w pierwszej połowie 2025 r. I choć w przestrzeni publicznej największym echem odbijają się ataki „z nienawiści”, które wywołują słuszne społeczne oburzenie, to Ukraińców dotyka przede wszystkim pospolita przestępczość – są oszukiwani, okradani, łupieni przez włamywaczy. Tego dotyczy ponad połowa zgłaszanych przez nich przestępstw – wynika z danych Komendy Głównej Policji, które przeanalizowała „Rzeczpospolita”.

W całym 2024 r. odnotowano 10 595 pokrzywdzonych z Ukrainy, w ubiegłym – 10 620. Jeśli druga połowa tego roku będzie pod tym względem podobna do pierwszej, to 2026 r. zakończy się podobną liczbą przypadków, jak lata poprzednie. Najczęściej poszkodowani zgłaszali najróżniejsze oszustwa – w ubiegłym roku było to rekordowe 2 226 osób Do końca czerwca tego roku było 1 151 takich osób.

– Przestępcom jest wszystko jedno, kim jest ofiara, nie ma wyróżnienia, nie interesuje ich narodowość ani wiek. Dla nich liczy się zysk i tym się kierują. Chociaż w przypadku cudzoziemców bariera językowa, czy ich nieznajomość polskich realiów może być sytuacją sprzyjającą sprawcom – mówi prof. Brunon Hołyst, kryminolog.

Czytaj więcej

Sięgają po nóż coraz częściej. Rośnie przestępczość wśród Kolumbijczyków

Ukraińcy padają głównie ofiarą oszustw i kradzieży

Ukraińcy, podobnie jak wielu Polaków, są naciągani przy zakupach internetowych, nabierani na nieuczciwe oferty pracy, czy wynajmu mieszkania – jak chociażby w Katowicach, gdzie dwaj oszuści wynajęli poszukującym lokalu Ukrainkom cudze mieszkanie. Podpisali z nimi umowę, zainkasowali 1 100 dol., tyle, że pod wskazanym adresem mieszkało starsze małżeństwo, które żadnej oferty nie dawało. – Tacy oszuści żerowali na naiwnych zwłaszcza po wybuchu wojny w Ukrainie, kiedy napłynęła do Polski duża fala uchodźców. Zamieszczaliśmy wtedy nawet ostrzegawcze spoty – wspomina jeden z policjantów.

Głośno było o wtargnięciu do mieszkania pod Nidzicą ośmiu mężczyzn w kominiarkach, którzy podając się za policjantów, dostali się do lokalu zamieszkałego przez kilku uchodźców i po ich skrępowaniu przeprowadzili „przeszukanie” (policja ich zatrzymała).

Równie często Ukraińcy tracili portfele, torebki, telefony komórkowe i najróżniejsze cenne przedmioty. Skala kradzieży? W ubiegłym roku spotkało to 1 856 osób, rok wcześniej o ok. 100 więcej, a w tym roku już blisko 800. Skradzione dokumenty oszuści wykorzystywali w przestępczych celach, do wzięcia pożyczki (np. w 2024 r. Ukraińcy zgłosili 265 przypadków posłużenia się ich dokumentem, w obecnym roku – 93).

Co zaskakujące dość często Ukraińcy tracili również tablice rejestracyjne – rekord padł w ubiegłym roku, kiedy zgłosiło taki fakt prawie pół tysiąca poszkodowanych obywateli Ukrainy, w tym roku – 184 osoby. Mogą za tym stać pospolici złodzieje, by potem tankować paliwo na cudzy rachunek, ale jak sugeruje jeden z portali ubezpieczeniowych, może chodzić o wyjazd z kraju na cudzych tablicach osób, które są w Polsce poszukiwane. Możliwy jest jednak także zupełnie inny powód.

– Na jednym z portali społecznościowych do niedawna „produkowała” się grupa zachęcająca do zrywania ukraińskich tablic z samochodów po to, żeby ich właściciele musieli wyjechać z Polski. Nowe tablice mogą wyrobić sobie tylko w Ukrainie – wskazuje nam policjant z Warszawy.

Obywatele Ukrainy są ofiarami zabójstw, ale życie tracą również z ręki swoich rodaków

W ciągu dwóch lat (2024-2025) zamordowanych zostało 43 Ukraińców, w tym roku (do czerwca) – dziesięciu. Niebawem w sądzie w Słupsku zapadnie wyrok w sprawie oskarżonych o jedną z najbardziej odrażających i bestialskich zbrodni: zabójstwo w maju 2024 r. w Rokicinach (woj. pomorskie) 48-letniego Mykoli S. Według prokuratury zabił go właściciel gospodarstwa wraz z pomocnikiem. Posądzili go o rzekomy dług, potem o szpiegostwo, torturowali, oblali benzyną i podpalili, by zbrodnię zatuszować. Przed śmiercią m.in. „uderzali go 8-kilogramowym młotkiem oraz podwiesili go nad ziemią za szyję przy pomocy linki holowniczej oraz wyciągarki” – takie szokujące szczegóły zbrodni podawała prokuratura. Proces całej trójki – w tym żony gospodarza, która nie udzieliła ofierze pomocy, dobiega końca.

Ukraińcy tracili życie również z rąk swoich rodaków. Jak 35-latek, mieszkający w okolicach Serocka, któremu śmiertelne ciosy nożem zadał 21-letni Artiem S. – też Ukrainiec. Początkowo sądzono, że 35-latek zaginął, ale finał poszukiwań okazał się tragiczny – zwłoki ofiary odnaleziono w betonowym zbiorniku wodnym blisko Narwi. Artiem S. został ujęty na przejściu granicznym w Medyce, gdy usiłował wyjechać z Polski. Przyznał się do zabójstwa. Motyw? „Konflikt osobisty” (35-latek miał się spotykać z partnerką sprawcy).

Z kolei w Kępnie (woj. wielkopolskie) w styczniu 24-letni Ukrainiec udusił 14-letnią rodaczkę. Znali się, mężczyzna miał klucze do mieszkania wynajmowanego przez matkę nastolatki.

Według prof. Hołysta, motywy zabójstw, i wśród Polaków, i wśród cudzoziemców są podobne. – Najczęściej na tle nieporozumień i konfliktów rodzinnych czy koleżeńskich, nierzadko z alkoholem w tle. Ale motywem bywają też zawiedzione uczucia, stąd zabójstwa w afekcie – wskazuje profesor.

Czytaj więcej

Atak na młode Ukrainki w autobusie w Bielsku-Białej. Monitoring pokazuje, co działo się wcześniej

Przestępstwa „z nienawiści” wobec Ukraińców zdarzają się rzadko

W pierwszym półroczu tego roku, jak pisaliśmy już w „Rz”, wpłynęło 180 zawiadomień od obywateli Ukrainy zaatakowanych z powodu przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej (za co grozi do 3 lat więzienia). To głośne przypadki, jak w Bielsku-Białej, gdzie zaatakowano dwie ukraińskie dziewczynki jadące miejskim autobusem, czy we Wrocławiu, gdzie dwóch mężczyzn rzuciło się na parę z Ukrainy. Napastnicy kopali leżącego już Ukraińca, dziewczyna została uderzona kastetem w głowę. Sprawcy zostali zatrzymani, byli notowani.

Zachowania kwalifikowane jako przestępstwa „z nienawiści” – choć spektakularne, poruszające i odbijające się medialnym echem – stanowią nieznaczny odsetek tych, w których ucierpieli obywatele Ukrainy. 124 zaatakowanych w ten sposób w pierwszym półroczu ubiegłego roku stanowi 2,3 proc. wszystkich poszkodowanych Ukraińców, a w tym roku 3,5 proc. – niewiele, co nie zmienia faktu, że każdy taki atak powinien być napiętnowany, a sprawca ukarany.

Agresja i mowa nienawiści pojawiają się falami – a punkty zapalne, jak wynika z raportu Związku Ukraińców w Polsce, który przeprowadził „Monitoring mowy nienawiści” za lata 2024-2025 – nawiązują do wydarzeń oraz procesów politycznych i społecznych.

Od 120 do 130 Ukraińców rocznie zostaje poszkodowanych w bójkach – w tym roku już 84. Ponad 350 rocznie doznaje „uszkodzenia ciała”, przeszło 300 rocznie jest ofiarami wypadków drogowych, a ok. 60 w nich traci życie.

– Biorąc pod uwagę liczbę Ukraińców przebywających w Polsce i tych, którzy padli ofiarą przestępstwa, można powiedzieć, że współczynnik ich wiktymizacji, nie jest znaczący z punktu widzenia kryminologii i wiktymologii. Ale ostatnio narastają w społeczeństwie polskim tendencje antyukraińskie, i to zaczyna być motyw dość uniwersalny procesów wiktymizacyjnych wobec Ukraińców. Są osoby, które nawet gdy słyszą mowę ukraińską, już to wzbudza u nich poczucie agresji, że właściwie dlaczego „oni tu są”. Czynniki humanitarne nie odgrywają już takiej roli jak zaraz po wybuchu wojny w Ukrainie – zauważa prof. Brunon Hołyst. I podkreśla: – Nie powinno się stwarzać sytuacji kryminogennych i wiktymogennych.

Czytaj więcej

Śmiertelne pobicie w Bytowie. Ambasador Ukrainy potępia atak na Polaka

Nie wszyscy dbają o swój wizerunek, a powinni. Pijani kierowcy wyjadą, ich wyczyny pozostaną w pamięci

Ale jest i druga strona medalu. Jak pisaliśmy, przybysze z Ukrainy przodują w statystykach przestępstw popełnianych w Polsce przez cudzoziemców, a części zachowań, jak jazdy po pijanemu, wręcz w stanie upojenia alkoholem, nie tłumaczy „prawo liczb” – i fakt, że to największa diaspora w naszym kraju.

W minionym półroczu przestępstw dopuściło się 5 045 Ukraińców – o 563 mniej niż w tym samym okresie ubiegłego i zdaniem ekspertów jest to głównie efekt twardej polityki deportacji, której podlegają osoby rażąco naruszające przepisy. Jednak wyczyny niektórych osób, nawet jeśli zostaną deportowane, zapadają w pamięć i rzutują na postrzeganie ich całej społeczności.

Takich zdarzeń było wiele. Miesiąc temu opinię publiczną zszokowało zabójstwo w Bytowie, gdzie trzech młodych Ukraińców śmiertelnie pobiło 36-letniego Polaka. Są też przypadki skrajnej nonszalancji na drogach. W woj. lubelskim (w gminie Urzędów) 19-letni Ukrainiec jechał motocyklem typu cross, mając w organizmie ponad 2 promile alkoholu. W woj. dolnośląskim inny obywatel tego kraju, mając sądowy zakaz prowadzenia pojazdów i będąc pod wpływem alkoholu, przewoził samochodem siedmioro swoich rodaków (jedną z kobiet w bagażniku), aż w miejscowości Siechnice wjechał na drzewo. W Łowiczu 59-letni Ukrainiec, również z sądowym zakazem, z 2,4 promila alkoholu, przebijając się przez wały przeciwpowodziowe samochodem wjechał na miejską plażę. Na Mazowszu ukraiński kierowca z podobną liczbą promili taranował po drodze inne pojazdy – zatrzymali go policjanci z Radomia jadący na szkolenie. W Raciborzu mający 2 promile kierowca wjechał do rowu. To tylko kilka przypadków z tegorocznych wakacji, świadczących o skrajnej pogardzie dla prawa.

– Między innymi takie zachowania powodują wzrost agresji u przeciętnego Polaka. Myśli sobie, przepraszam, sami Ukraińcy świadczą o tym, że nie są w zgodzie z prawem, nie szanują naszych przepisów, ani norm. Teraz opinia publiczna dyskutuje o osiemnastoletnim Ukraińcu, który rzucił się z nożem i poważnie poranił młodą kobietę. Pozostaje komunikat, że Ukrainiec jest przestępcą, a Polka jest ofiarą – mówi prof. Hołyst. I podsumowuje: – Ukraińcy, którzy są gośćmi w Polsce nie powinni stwarzać sytuacji kryminogennych i wiktymogennych, powinni dbać o swój wizerunek. Dotyczy to zresztą wszystkich uchodźców czy migrantów przebywających w „cudzych” krajach – podsumowuje prof. Brunon Hołyst.