Z tego artykułu dowiesz się:

  • o nieznanych dotąd powiązaniach lekarza-sygnalisty z aferą korupcyjną byłego ministra.
  • o roli, jaką w ujawnieniu sprawy odegrał kontrowersyjny system inwigilacji Pegasus.
  • o kulisach prokuratorskiego śledztwa i powodach, dla których zarzuty usłyszał tylko polityk.
  • o sprzecznych wersjach wydarzeń przedstawianych przez uczestników i przyjętej linii obrony.

Sławomir Nowak, były minister sportu w pierwszym rządzie Donalda Tuska został w 2021 r. oskarżony o 17 przestępstw. Główne oskarżenia dotyczyły przyjmowania łapówek. Mniej znanym wątkiem było podżeganie jednego z lekarzy do sfałszowania L-4 dla Nowaka. Informacje „Rzeczpospolitej” wskazują na dr Emila Jędrzejewskiego, chirurga, który ujawnił szereg patologii w Szpitalu Południowym w Warszawie.

W rozmowie z „Rzeczpospolitą” dr Jędrzejewski zapewnia, że nie miał ze sprawą fałszywych zwolnień nic wspólnego. – Nigdy pan minister mnie nie namawiał do wystawienia żadnego zaświadczenia. Miałem kontakt z panem ministrem, ponieważ go dwukrotnie operowałem – wyjaśnił chirurg.

Czytaj więcej

Sławomir Nowak wygrywa przed sądem. Jest prawomocna decyzja

Sławomir Nowak miał podżegać lekarza do poświadczenia nieprawdy

W komunikacie Prokuratury Okręgowej w Warszawie z 21 grudnia 2021 r., informującym o skierowaniu aktu oskarżenia przeciwko Sławomirowi Nowakowi, wątek zaświadczeń lekarskich został opisany w bardzo lapidarny sposób. Prokuratura wskazała, że jednym z 17 zarzucanych Sławomirowi Nowakowi przestępstw było podżeganie jednego z lekarzy do poświadczenia nieprawdy w dokumentacji medycznej poprzez wystawienie dwóch zaświadczeń lekarskich zawierających nieprawdziwe okoliczności związane ze stanem zdrowia Sławomira Nowaka (miało chodzić o potwierdzenie, że przebywał on w określonym czasie na badaniach lekarskich, gdy w rzeczywistości tak nie było).

W toku śledztwa nigdy nie ujawniono nazwiska medyka, w zarzutach jest mowa o „ustalonym lekarzu z Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie”. Celem uzyskania zaświadczeń było usprawiedliwienie nieobecności Nowaka w pracy na Ukrainie, dotyczyło to czasu, kiedy kierował on Ukrawtodorem, państwową agencją zarządzającą drogami na Ukrainie.

Rozmowa Sławomira Nowaka z dr Emilem Jędrzejewskim, której nie było?

Jak sprawa wyszła na jaw? Według informacji „Rzeczpospolitej”, przypadkiem. Po prostu pozostający pod kontrolą operacyjną Sławomir Nowak i osoby z jego otoczenia (za zgodą sądu stosowano w tej sprawie kontrolę operacyjną, wykorzystując system szpiegowski Pegasus) nagrali się, kiedy zadzwonił do lekarza i miał prosić go o wystawienie zaświadczenia, potrzebnego do usprawiedliwienia swojej nieobecności w pracy. Były minister tak w tej, jak i w innych rozmowach z tego czasu miał mówić swobodnie, nie spodziewając się, że trwa śledztwo, w którym jest inwigilowany.

Nigdy pan minister mnie nie namawiał do wystawienia żadnego zaświadczenia. Miałem kontakt z panem ministrem, ponieważ go dwukrotnie operowałem

Emil Jędrzejewski, lekarz

Rozmowa na temat zwolnienia lekarskiego miała być przeprowadzona w czerwcu i październiku 2018 r. – „otwartym tekstem”, a „ustalony lekarz” w tej rozmowie miał rzekomo przytaknąć.

Zapytaliśmy dr Jędrzejewskiego, czy doszło do takiej rozmowy? – Oczywiście, że nie. Może chodziło o kogoś innego, w każdym razie mnie nie namawiał – wyjaśnił „Rzeczpospolitej” chirurg.

Nigdy także nie znaleziono wystawionego dla Sławomira Nowaka zaświadczenia. Dlatego choć miały paść słowa, uznane za pewnego rodzaju deklarację, to nie sposób uznać to za przestępstwo. I dlatego też lekarz nie usłyszał zarzutów, a jedynie były minister Nowak.

– Nie było wystawionego zaświadczenia, w którym lekarz by poświadczył nieprawdę, dlatego zarzut karny nie wchodził w grę – wskazują źródła „Rzeczpospolitej”.

Do dziś sąd nie ocenił sprawy podżegania przez Sławomira Nowaka do wystawienia fałszywego zwolnienia lekarskiego

Mec. Joanna Broniszewska, obrońca Sławomira Nowaka potwierdza, że sprawa o podżeganie do wystawienia lewego L-4 trafiła do sądu i do dziś nie została oceniona przez sąd. – Czekamy na wyznaczenie pierwszej rozprawy. Sąd zapoznaje się z aktami – mówi „Rzeczpospolitej”. Nie chce odnosić się do faktu, że w tej sprawie zarzuty ma tylko polityk, a nie lekarz, tłumacząc się „linią obrończą”, której ujawniać „na tym etapie nie chce”.

– W sprawie cztery zarzuty zostały już umorzone na etapie sądowym z powodu braku podstaw wniesienia aktu oskarżenia (chodzi o zarzuty umorzone przez asesora sądowego w tzw. polskim wątku, główny proces o korupcję przeciwko Nowakowi trwa – red.), nie wykluczam, że sprawa mojego klienta i Emila Jędrzejewskiego, który nie został oskarżony, zakończy się podobnymi wnioskami – dodaje mec. Broniszewska.

Czytaj więcej

Co nie gra w umorzeniu sprawy Sławomira Nowaka?

Obrona Sławomira Nowaka podważa legalność zastosowania systemu Pegasus wobec polityka. – Zespół śledczy nr 3 w Prokuraturze Krajowej przesłuchał w tej sprawie Sławomira Nowaka w charakterze świadka. Czekamy na rozstrzygnięcie – dodaje adwokatka.

Nieprawidłowości w Szpitalu Południowym

Przypomnijmy, że pod koniec czerwca tego roku dr Emil Jędrzejewski, były ordynator oddziału chirurgii, został wezwany dwukrotnie na przesłuchanie do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, by złożył zeznania w sprawie ujawnionych przez niego w kanale Zero nieprawidłowości w funkcjonowaniu SOR Warszawskiego Szpitala Południowego i rzekomych błędów medycznych, jakich miał dopuścić się Dawid Kacprzyk (lekarz, który jako koordynator bez specjalizacji zarobił w placówce 1,6 mln zł).

Obaj lekarze są ze sobą skonfliktowani. „Gazeta Wyborcza” ujawniła także, że dr Jędrzejewski domaga się na drodze sądowej od Szpitala Południowego miliona złotych z zysku zarobionego przez ten oddział – zgodnie z umową przysługiwała mu nagroda w wysokości 10 proc. od zysków oddziału chirurgii. Szpital twierdzi, że był to zysk „na papierze”.