Informację, do której dotarł reporter RMF FM, potwierdził Komendant Straży Ochrony Kolei Jarosław Garstka. Podkreśla, że przepisy nie zabraniają mu tego typu działalności. Zapowiada jednak, że w kolejnych publicznych przetargach nie będzie już brał udziału.
Komendant SOK wygrywa policyjny przetarg. Chodzi o sprzęt wart kilkaset tysięcy zł
Jak wynika z ustaleń RMF FM, prywatna firma Komendanta Głównego Straży Ochrony Kolei Jarosława Garstki wzięła udział w przetargu na dostawę specjalistycznego sprzętu dla Komendy Stołecznej Policji. Dotyczył on trenażerów strzeleckich – multimedialnych, przenośnych urządzeń do doskonalenia umiejętności strzeleckich oraz laserowych symulatorów paralizatora. Zaoferowała najniższą cenę spośród trzech uczestników i go wygrała. Wartość zamówienia szacowano na prawie 528 tysięcy zł. Firma Jarosława Garstki za trenażery zaproponowała niespełna 342 tysiące zł. Umowa została podpisana w listopadzie ubiegłego roku.
– Nie doszło do złamania prawa, przepisy mi tego nie zabraniają, nie mam sobie nic do zarzucenia – powiedział w rozmowie z reporterem RMF FM Komendant Główny Straży Ochrony Kolei Jarosław Garstka.
Jarosław Garstka prowadzi firmę od 20 lat i jak tłumaczy, przychodząc na stanowisko komendanta, zgłaszał, że prowadzi działalność gospodarczą.
– Nie obejmują mnie zakazy prowadzenia działalności gospodarczej, chyba że byłaby to działalność konkurencyjna dla PLK, a w tym przypadku nie jest – dodaje komendant SOK.
Sprawę zbada CBA. Służby sprawdzą prawidłowość przetargu
Po ujawnieniu sprawy przez RMF FM Centralne Biuro Antykorupcyjne zapowiedziało, że zajmie się sprawą. CBA sprawdzi, czy nie doszło do konfliktu interesów. Funkcjonariusze mają się przyjrzeć zarówno zgodności działań z przepisami, jak i przebiegowi samego przetargu.
– Agenci CBA analizują wszystkie te informacje pod kątem złamania bądź naruszenia prawa przez komendanta – powiedział rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.
Jarosław Garstka zaprzecza sugestiom, że w przetargu mogła zaważyć jego pozycja lub posiadane kontakty z szefami policji. Zapowiedział jednocześnie, że jego firma nie będzie już startować w publicznych przetargach.
– Biorąc pod uwagę obecną sytuację i próby pokazania, że jest to nielegalne, nie zrobię już tego. Nie znajduję uzasadnienia dla tych zarzutów, ale nie chcę dawać pożywki tym, którzy takie zarzuty stawiają – powiedział komendant SOK.