Reklama

Fala podpaleń w Rosji. Zagraniczna operacja czy wewnętrzny bunt?

Tylko w ostatnich dniach w najważniejszych rosyjskich miastach doszło do kilkudziesięciu ataków na m.in. obiekty wojskowe, banki czy budynki administracji publicznej. Rosyjska policja mówi o „zagranicznych kuratorach”.

Publikacja: 24.12.2024 04:06

Fala podpaleń w Rosji. Zagraniczna operacja czy wewnętrzny bunt?

Foto: REUTERS/Maxim Shemetov

Rosyjska cyberpolicja alarmuje, że w ciągu ostatnich kilku dni w Rosji doszło do „masowej fali działań destabilizujących”. 

„W centrach handlowych, bankach, urzędach pocztowych i nawet na ulicach Moskwy i Petersburga obywatele, którzy wpadli w sieci przestępców, rzucali petardy, butelki z łatwopalnym płynem, a nawet oblewali benzyną i próbowali podpalić samochody policyjne” – czytamy w komunikacie rosyjskiej policji. Na razie chodzi o ponad 20 zatrzymanych Rosjan, którzy „zostali uczestnikami operacji psychologicznych nieprzyjaznych państw”.

Rosyjska policja nie zdradza szczegółów i nie podaje, jakie dokładnie państwa ma na myśli. Wygląda jednak na to, że służby Władimira Putina mają poważny problem.

Dziwne podpalenia w Petersburgu. Policja mówi o „zagranicznych kuratorach”

W ubiegły wtorek mężczyzna rzucił koktajlem Mołotowa w drzwi wojskowej komendy uzupełnień w centralnej dzielnicy Petersburga. Podczas przesłuchania zeznał, że padł ofiarą oszustów internetowych, którzy wykradli mu z konta pieniądze. Obiecali, że zwrócą mu środki, jeżeli wykona „zadanie”. Zrobił, o co prosili, teraz grozi mu nawet 20 lat łagrów.

A już w piątek w Petersburgu koktajl Mołotowa poleciał w budynek innej (znajdującej się zaledwie 4 km od poprzedniej) wojskowej komendy uzupełnień. Sprawca również został ujęty, ale rosyjska policja nie zdradziła jego motywacji. Wiadomo jedynie, że wcześniej służył w armii.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Trwa decydujący etap wojny Rosji z Ukrainą. „Putin postawił wszystko na jedną kartę”

Niezależny rosyjski portal Bumaga zwraca uwagę, że w ostatnich dniach doszło do „fali podpaleń” i różnego rodzaju „dziwnych akcji” w północnej stolicy Rosji i okolicy. Z informacji tych wynika, że w tym samym czasie, gdy dochodziło do ataku na komendy uzupełnień, w Petersburgu podpalono kilka samochodów policji, bankomatów i co najmniej jeden urząd pocztowy. 76-letnia emerytka weszła do siedziby jednego z lokalnych banków i odpaliła w środku fajerwerk. Nagranie trafiło do sieci, a zatrzymana kobieta tłumaczyła, że sama padła ofiarą przestępstwa.

Najpierw przelała wszystkie swoje oszczędności oszustom telefonicznym (podawali się za funkcjonariuszy FSB), a następnie kobietę przekonano, że jakoby padła ofiarą jednego z rosyjskich banków. W sobotę z kolei w Petersburgu policja zatrzymała dwóch emerytów, którzy podpalili trzy bankomaty. Petersburska policja twierdzi, że za serią podpaleń stoją „zagraniczni kuratorzy”.

Fala podpaleń. Główny bank Rosji oskarża Ukraińców 

Chodzi nie tylko o Petersburg. W niedzielę rosyjska rządowa agencja TASS poinformowała o kilkunastu podpaleniach bankomatów oraz odpaleniu fajerwerków w miejscach publicznych, do których miało dojść w Moskwie i okolicy w ciągu jednej doby. Powołując się na MSW, rosyjskie rządowe media twierdzą, że w stolicy sprawcy tych podpaleń również działali na zlecenie tajemniczych „oszustów telefonicznych”.

Rosyjski państwowy Sbierbank (objęty sankcjami Zachodu), którego placówki w różnych miejscach kraju również zostały zaatakowane przez podpalaczy, już zdążył oskarżyć Ukraińców.

Czytaj więcej

Rusłan Szoszyn: Putin wszedł w buty Dziadka Mroza
Reklama
Reklama

– Zdajemy sobie sprawę z tego, że ludzie robią to pod mocną presją psychologiczną manipulatorów, którzy zazwyczaj znajdują się na terytorium Ukrainy. […] Przestępcy opętują ludzi, zwłaszcza w obliczu noworocznych świąt – twierdzi wiceszef Sbierbanku Stanisław Kuzniecow, cytowany przez dziennik „Kommiersant”.

Władze w Kijowie nie komentują wydarzeń w Rosji. Podobnie jak ataku dronów, które w ostatnich dniach atakowały wiele rosyjskich miast (uderzały w rafinerie, obiekty wojskowe, przemysł zbrojeniowy), nawet bardzo oddalonych od granicy z Ukrainą.

Wysadzają pociągi, podpalają budynki. Co robią dywersanci w Rosji? 

W trakcie trwającej od niemal trzech lat wojny w Rosji doszło do kilkuset różnego rodzaju dywersji. Niezależny rosyjski portal Avtozak.info policzył (dane pochodzą z marca 2024 r.), że w ciągu pierwszych dwóch lat wojny przed rosyjskimi sądami stanęło co najmniej 550 osób, które dokonały dywersji na kolei, obiektach wojskowych czy infrastrukturze krytycznej. W opublikowanej przez portal tabeli miejsc dywersji znalazły się dziesiątki wojskowych komend uzupełnień, budynków należących do MSW i FSB, ale też administracji publicznej w różnych miastach kraju.

Czytaj więcej

Złapali zabójcę generała Kiriłłowa. To fatalna wiadomość dla milionów imigrantów w Rosji

Do największej tego typu dywersji w Rosji doszło rok temu, gdy w listopadzie 2023 r. w tunelu w Buriacji (kolej łączy Rosję z Chinami) wysadzono dwa pociągi, które przewoziły produkty ropopochodne. Wówczas funkcjonariusze FSB zatrzymali 52-letniego obywatela Białorusi, którego w Rosji oskarżono o współpracę ze służbami ukraińskimi. Od tamtej pory doszło do kilku mniejszych dywersji w Rosji. Na początku listopada pod Ufą wywróciło się ponad 20 wagonów z węglem. Powód – eksplozja na torach.

Przestępczość
Tajemniczy ładunek rosyjskiego statku, który zatonął. Co przewoził Ursa Major?
Przestępczość
Kolejny skandal korupcyjny wstrząśnie Ukrainą? NABU i SAP ujawniły proceder w Radzie Najwyższej
Przestępczość
Zamach w Australii. Ofiar mogło być znacznie więcej, ale bomby nie wybuchły
Przestępczość
Afera we Francji. Rezydencja Emmanuela Macrona od lat okradana
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Przestępczość
Atak na polski konsulat w Brukseli. Radosław Sikorski reaguje
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama