Do zabójstwa George'a Floyda doszło w maju 2020 roku w Minneapolis. Wezwany do interwencji patrol brutalnie spacyfikował nie stawiającego oporu, ale dyskutującego czarnoskórego mężczyznę.

Jeden z policjantów, Derek Chauvin, ukląkł na szyi George'a Floyda i nie zwalniał nacisku przez 8 minut, mimo że Floyd z trudem komunikował, że nie może oddychać.

Czytaj więcej

Policjant udusił czarnoskórego. Trzeci dzień protestów

Zabójstwo Floyda spowodowało masowe demonstracje, które rozlały się na cały świat, zaś protestujący pod hasłem "Black Lives Matter" protestowali przeciwko brutalności policji, zwłaszcza wobec mniejszości etnicznych.

Podczas procesu stanowego 12 ławników wysłuchało zeznań 45 świadków, argumentów prokuratury i obrony. Jak w korespondencji z Nowego Jorku dla „Rzeczpospolitej” informowała Aleksandra Słabisz, decyzja postrzegana jest symbolicznie jako werdykt w sprawie policji amerykańskiej oskarżanej o niesprawiedliwe traktowanie czarnoskórych i innych mniejszości etnicznych.

Chauvin został uznany za winnego zabójstwa drugiego stopnia i skazany na 22,5 roku więzienia.

Czytaj więcej

22 lata i 6 miesięcy więzienia za zabójstwo George'a Floyda

Dziś Chauvin usłyszał kolejny wyrok - tym razem w procesie federalnym o pogwałcenie praw obywatelskich George'a Floyda. Chauvin przyznał się do popełnienia tego przestępstwa w maju, po raz pierwszy przyznając, że dusił kolanem Floyda, nawet po tym, jak przestał reagować.

Były funkcjonariusz przyznał, że umyślnie pozbawił Floyda prawa do wolności oraz że bez uzasadnienia użył wobec niego przemocy.

Sędzia okręgowy USA Paul Magnuson przyjął w maju ugodę, która zakładała wymierzenie kary od 20 do 25 lat.

Chauvin odsiaduje już w więzieniu federalnym wyrok sądu stanowego 22 i pół roku  za morderstwo, w tym samym więzieniu będzie odsiadywał wyrok sądu federalnego - 21 lat za pogwałcenie praw obywatelskich.