Wyrok został wydany dziewięć miesięcy po tym, jak 55-letni Kelly został skazany za wymuszanie haraczy i przestępstwa seksualne w procesie, który wzmocnił oskarżenia ciążące na piosenkarzu, twórcy nagrodzonego Grammy przeboju "I Believe I Can Fly".

Sędzia Ann Donnelly z sądu federalnego na Brooklynie powiedziała, że dowody świadczą o "obojętności Kelly'ego na ludzkie cierpienie" i "czystej brutalności" wobec jego ofiar.

- W tej sprawie nie chodzi o seks. Chodzi o przemoc, okrucieństwo i kontrolę - powiedziała sędzia do Kelly'ego. - Pozostawiłeś po sobie ślad w postaci złamanego życia - dodała.

Kelly, którego pełne imię i nazwisko brzmi Robert Sylvester Kelly, jest wśród najbardziej znanych osób skazanych za przestępstwa seksualne od czasu ruchu #MeToo.

Piosenkarz nie zabrał głosu podczas środowej rozprawy, ale wielokrotnie zaprzeczał oskarżeniom o nadużycia seksualne.

Po odczytaniu wyroku jego prawniczka, Jennifer Bonjean, powiedziała dziennikarzom, że Kelly jest "zdruzgotany" wyrokiem i planuje odwołanie.

- Trzydzieści lat więzienia to dla niego jak dożywocie - powiedziała Bonjean.

Wyrok zapadł po tym, jak kilka oskarżycielek, z których niektóre były zapłakane, opowiedziało przed sądem o tym, jak Kelly obiecał być ich mentorem i pomóc im w osiągnięciu sławy, tylko po to, by poddać je poniżającemu traktowaniu seksualnemu i krzywdzie fizycznej.

Wiele z nich mówiło, że te nadużycia doprowadziły do problemów ze zdrowiem psychicznym, które utrzymują się do dziś.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

"Jako nastolatka nie wiedziałam, jak odmówić R. Kelly'emu, kiedy prosił mnie o seks oralny" - powiedziała jedna z kobiet.

Podczas trwającego 5 i pół tygodnia procesu kilka oskarżycielek zeznało, że Kelly wymagał od swoich ofiar ścisłego przestrzegania jego zasad.

Należały do nich m.in. konieczność uzyskania pozwolenia na pójście do łazienki, nazywanie go "tatusiem" i pisanie "listów z przeprosinami", które miały rozgrzeszać Kelly'ego z popełnionych krzywd.

Wśród domniemanych ofiar była piosenkarka Aaliyah, którą prokuratorzy twierdzą, że Kelly podstępnie poślubił, gdy miała 15 lat, aby ukryć wcześniejsze wykorzystywanie. Aaliyah zginęła w katastrofie lotniczej w 2001 roku.

"- To ważny wyrok dla wszystkich ofiar R. Kelly'ego, a zwłaszcza dla tych, którzy tak odważnie zeznawali o straszliwym i sadystycznym znęcaniu się nad nimi - powiedział Breon Peace, prokurator federalny na Brooklynie, po zakończeniu rozprawy.

Obrońcy twierdzili, że Kelly zasługuje na nie więcej niż 10 lat, czyli obowiązkowe minimum, argumentując, że jego historia jako maltretowanego dziecka mogła doprowadzić do jego "hiperseksualności" w dorosłym życiu i że nie stanowi on już zagrożenia. czytaj więcej

Kelly przebywa w więzieniu od lipca 2019 roku.

Prawdopodobnie wkrótce zostanie przewieziony do więzienia w Chicago, gdzie czeka go sierpniowy proces w sądzie federalnym w związku z zarzutami dotyczącymi m.in. pornografii dziecięcej. Ciążą na nim również różne zarzuty stanowe w Illinois i Minnesocie.