Do otrucia doszło na lotnisku w stolicy Malezji - Kuala Lumpur. Za zamachem mają stać dwie agentki z Korei Północnej. Ofiara miała zostać otruta za pomocą igieł, które były nasączone substancją trującą. Po ataku obie kobiety w pośpiechu opuściły lotnisko - informują media.
Policja z Malezji nie zdradza szczegółów. Potwierdzono, że obywatel Korei Północnej zmarł z karetce podczas transportu z lotniska do szpitala.
Agencja Reutera dotarła do jednego z pracowników szpitala. Potwierdził on, że ofiara urodziła się w 1970 roku i miała na nazwisko Kim.
Kim Dzong Nam w 2001 roku na podrabianym paszporcie chciał wjechać do Japonii. Celem jego podróży był Disneyland. Po tym wydarzeniu Kim Dzong Nam został wygnany z kraju. W wywiadach krytykował ustrój panujący w Korei Północnej.
Agencja AFP podejrzewa, że rząd w Pjongjangu może być odpowiedzialny za zamach.