Ostatnią ofiarą przemocy jest 17-latka, która trafiła w poniedziałek do szpitala z poparzeniami obejmującymi 70 proc. powierzchni ciała - informuje komendant policji w tym rejonie, Shailendra Prasad Barnwal.
W kwietniu seria aktów przemocy wobec kobiet, które w Indiach często padają ofiarami przemocy seksualnej wywołała uliczne protesty w kraju. Największe oburzenie wywołała historia 8-letniej muzułmanki porwanej, zbiorowo zgwałconej i zamordowanej przez grupę Hindusów.
17-latka została zaatakowana w domu krewnego przez mężczyznę, którego wcześniej znała - jak podaje CNN. Po gwałcie mężczyzna miał podpalić swoją ofiarę.
Lekarze informują, że mimo doznanych obrażeń dziewczyna jest w stabilnym stanie - komunikuje się z lekarzami i odpowiada na ich pytania.
W związku z atakiem na 17-latkę zatrzymano jedną osobę. Na razie nikomu nie postawiono jednak zarzutów.
Do masowych protestów przeciwko przemocy wobec kobiet doszło na przełomie 2012 i 2013 roku po brutalnym gwałcie na studentce w Delhi (kobieta zmarła w wyniku obrażeń wewnętrznych doznanych w trakcie gwałtu).
Do pierwszego ataku w prowincji Jharkhand doszło w ubiegły piątek. 16-latka została tam spalona żywcem, po tym jak poinformowała lokalne władze wioski, w której mieszkała o gwałcie zbiorowym, którego ofiarą padła. Rada wioski miała skazać oskarżonych na.. zrobienie 100 przysiadów i 50 tys. rupii (ok. 750 dolarów) grzywny. W odwecie skazani mieli spalić dom ofiary, w którym w momencie ataku znajdowała się dziewczyna.
W związku ze zbrodnią policja aresztowała już 15 osób - w tym przywódcę wioski.
W Indiach codziennie zgłaszanych jest na policję ok. 100 napaści seksualnych - zauważa CNN. W 2016 roku ujawniono 39 tys. takich napaści - o 12 proc. więcej niż rok wcześniej.