Rosyjska Gazeta.ru podaje, że w jednym z moskiewskich mieszkań we wtorek znaleziono ciała byłego bankiera Michaiła Jachontowa, jego żony oraz ośmioletniego syna. Rodziców, według tych doniesień, zabójca zamordował nożem, a dziecko zostało uduszone. Jachontow stał na czele "Smoleńskiego Banku", który zbankrutował w 2016 roku. Został oskarżony o defraudację pieniędzy na dużą skalę i trafił do więzienia. Niedawno wyszedł na wolność. Według rosyjskich mediów zamordowany mężczyzna miał 8,5 mld rubli długów (równowartość 487 mln złotych).

Czytaj więcej

Makary Małachowski został zatrzymany w Piasecznie na podstawie tzw. czerwonej noty
Białoruś i Rosja wykorzystują Interpol do ścigania opozycjonistów. Polska chce blokady

To jednak nie jedyne głośne zabójstwo,do którego doszło w tym samym czasie w rosyjskiej stolicy. W swoimi podmiejskim domu w poniedziałek został zamordowany emerytowany pułkownik MSW Andriej Nowosielcew. 69-latka z licznymi ranami kłutymi ciała znalazła rodzina. Przed emeryturą był wiceszefem głównego zarządu ds. walki z przestępczością ekonomiczna MSW Rosji. Na przełomie lat 90. i 2000. Nowosielcew prowadził szereg głośnych spraw, związanych z morderstwami i korupcją.

O wzroście przestępczości w Rosji na łamach rządowej "Rosyjskiej Gazety" mówił niedawno znany kryminolog i generał MSW Jurij Żdanow. Przytaczał oficjalne statystyki, z których wynikało, że tylko w pierwszym półroczu zorganizowane grupy przestępcze dokonały o 20 proc. więcej przestępstw niż w tym samym okresie w ubiegłym roku. Mówił m.in. o tym, że rosyjscy przestępcy i płatni mordercy przenoszą się do anonimowej sieci darknet, tam m.in. kupują broń i otrzymują zlecenia zabójstw.