Duterte, krytykowany przez obrońców praw człowieka za brutalną wojnę wypowiedzianą narkobiznesowi, w ramach której prezydent m.in. zachęcał mieszkańców do samosądów i dał wolną rękę policji w walce zarówno z dealerami narkotyków, jak i z narkomanami, w czasie kampanii wyborczej wywołał oburzenie opowiadając jak, jeszcze jako burmistrz Davao, widział zwłoki zgwałconej australijskiej wolontariuszki.

- Kiedy znaleźliśmy ich ciała, spojrzałem na twarz (Australijki - red.). Wyglądała jak piękna, amerykańska aktorka. Co za strata. Wtedy poczułem gniew, że została zgwałcona, to oczywiste. Ale była tak piękna, że burmistrz powinien być pierwszy. Co za strata - mówił wówczas.

Teraz, mówiąc o tym, że w Davao dochodzi do licznych gwałtów (w drugim kwartale 2018 roku w mieście zgłoszono 42 gwałty), Duterte najpierw stwierdził, że sytuacja jest spowodowana tym, że w mieście jest wiele pięknych kobiet, a następnie rozwinął swoją myśl mówiąc, iż "kobiety nie zgadzają się (na seks) za pierwszym razem". - Nikt nie zgadza się przy pierwszej próbie. I to jest gwałt - mówił. - Nawet kiedy siedzą w kinie ona go odpycha - kontynuował.

- Ale czy gdybyście siedzieli obok kogoś bezzębnego też chcielibyście to zrobić? - spytał następnie.

 

Duterte był już ostro krytykowany za stosunek do kobiet w czerwcu, kiedy w czasie wizyty w Korei Południowej prezydent poprosił na scenę dwie Filipinki pracujące poza granicami kraju. Następnie prezydent podarował kobietom egzemplarz książki i jedną z nich pocałował w policzek. Kiedy druga z kobiet stanęła przed nim prezydent pokazał palcem na swoje usta sugerując, że oczekuje pocałunku.

Po pocałunku Duterte zaczął dopytywać się, czy kobieta jest zamężna. - Masz kogoś? Nie zostawiłaś w kraju męża? Ale możesz powiedzieć mu, że to był żart? - mówił prezydent mając na myśli wcześniejszy pocałunek.