Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk poinformował 31 stycznia, że mięso z ubojni pokazanej w reportażu Superwizjera TVN trafiło do 10 krajów i 20 punktów w Polsce. Obecnie jest ono wycofywane z obrotu.

"The Guardian" zwraca uwagę, że po emisji reportażu działający w UE "system alarmowy ws. żywności" został uruchomiony. Gazeta pisze, że mięso trafiło do 12 innych niż Polska krajów UE.

"Władze Polski od tego czasu zamknęły ubojnię, a przedstawiciele UE przyjadą do Polski w poniedziałek, aby monitorować dalszy przebieg wydarzeń" - dodaje dziennik.

Dziennik odnotowuje, że autor reportażu, Patryk Szczepaniak, zaprzecza twierdzeniom władz weterynaryjnych, jakoby przypadek ubojni z Mazowsza był odosobniony. Jego zdaniem istnieją dowody, że czarny rynek mięsa z chorych i martwych krów funkcjonuje w całej Polsce.

"The Guardian" opisuje reportaż Szczepaniaka, w którym widać m.in. jak chore zwierzęta są zabijane bez nadzoru weterynaryjnego w niehigienicznych warunkach.

Szczepaniak mówi "Guardianowi", że od emisji programu otrzymuje dziesiątki sygnałów z całej Polski - ludzie opowiadają mu o podobnych praktykach w innych ubojniach.

- Moja skrzynka jest pełna informacji od ludzi, którzy mieszkają blisko ubojni, byłych pracowników ubojni i byłych funkcjonariuszy policji oraz urzędników kontrolujących ubój twierdzących, że podobne rzeczy zdarzają się tam, gdzie oni mieszkają - podkreśla dziennikarz.

"The Guardian" pisze też, że w grudniu właściciel rzeźni w Łodzi został skazany na więzienie za przestępstwa podobne do tych, jakie opisano w reportażu Superwizjera TVN (odwołał się od wyroku).