Według Christophe'a Castanera, francuskiego ministra spraw wewnętrznych, zniszczenie fotoradarów ma bezpośredni związek ze wzrostem liczby ofiar śmiertelnych, odnotowanym w styczniu.

Do tej pory rząd wskazał, że "ponad połowa" radarów we Francji została uszkodzona. Ale w piątek w telewizji France 2 Castaner przedstawił jeszcze gorsze dane - stwierdził, że "około 75 procent radarów zostało zniszczonych, popsutych, zaatakowanych lub wyłączonych".

Zapytany, czy niedawny wzrost liczby wypadków drogowych spowodowany był tymi aktami wandalizmu, minister spraw wewnętrznych stwierdził, że "tak, istnieje bezpośredni związek".

- Są radary, które są ukryte - nie robią zdjęć, ale nadal rejestrują prędkość. W grudniu zanotowały one średnio cztery razy więcej naruszeń drogowych, niż podczas zwykłej pracy - powiedział Christophe Castaner. - To wzrost o 400 procent, a w końcu ludzie umierają - stwierdził.

W styczniu na francuskich drogach zginęło 238 osób, co oznacza wzrost o dziewięć zgonów w porównaniu ze styczniem zeszłego roku - podał urząd ds. bezpieczeństwa drogowego. Oprócz wzrostu liczby ofiar, istnieją też reperkusje finansowe. - Szacujemy, że straty sięgają 500 milionów euro (z powodu braku mandatów na podstawie danych z fotoradarów), a kolejne 50 milionów to koszty naprawy - powiedziała w rozmowie z "Le Parisien" Valérie Rabault z Partii Socjalistycznej.

Jak we Francji niszczy się fotoradary? Metody są różne, od zamalowywania farbą po zawiązywanie w folię spożywczą lub worki na śmieci.

Poziom wandalizmu wzrósł już latem ubiegłego roku, kiedy na większości dróg w kraju ograniczenie prędkości zostało zredukowane do 80 km na godzinę. Nasiliło się pod koniec listopada, gdy na ulicę wyszły "żółte kamizelki".

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

Zniszczenie fotoradaru we Francji jest uważane za przestępstwo. Sprawcom grozi pobyt w więzieniu do siedmiu lat lub nawet 100 tys. euro grzywny.