Tuż przed godziną 10 (lokalnego czasu) młody, biały mężczyzna uzbrojony w karabin zaczął strzelać w stronę pasażerów. - Wyciągnął z torby karabin i zaczął strzelać wewnątrz terminalu - mówił szef lotniskowej policji Patrick Gannon. Napastnik przeszedł przez strefę kontroli bezpieczeństwa, cały czas strzelając.
Mężczyzna postrzelił sześć osób w tym pracownika Agencji Bezpieczeństwa Transportu (TSA), który zmarł w wyniku odniesionych ran. Stanu pozostałych rannych nie sprecyzowano.
Jeden ze świadków agencji AP relacjonował, że słyszał kilkanaście strzałów dobiegających z bramki bezpieczeństwa na terminalu 3.
- Usłyszałem strzały z pistoletu, potem wszyscy zaczęli uciekać w stronę drzwi - poinformował świadek zdarzenia Tory Bellecci na swoim profilu na Twitterze.
Wybuchła panika, ludzie uciekali korzystając m.in. z wyjść awaryjnych.
Pasażer, który miał lecieć do Chicago, opowiadał „Los Angeles Times", że był już gotowy do wejścia na pokład, gdy usłyszał dwa strzały i ujrzał uciekających i krzyczących ludzi. Parę minut później rozpoczęła się ewakuacja autobusami. W jednym z autobusów dostrzegł rannego pracownika ochrony lotniska, który zapewniał, że jest w dobrym stanie.
Na miejscu natychmiast pojawili się uzbrojeni policjanci. Funkcjonariusze aresztowali mężczyznę. Ranny napastnik został przewieziony do szpitala.
Policja i FBI są przekonane, że mężczyzna działał samodzielnie.
Po strzelaninie ewakuowano wszystkich pasażerów z dwóch terminali, a loty samolotów zostały wstrzymane. Amerykańska agencja ds. lotnictwa cywilnego USA (FAA) poinformowała, że powoli wznawiany jest ruch lotniczy ze wszystkich terminali, poza terminalem 3. gdzie doszło do strzelaniny. Opóźnienia lotów z Los Angeles są jednak bardzo duże.
O sprawie na bieżąco informowany jest prezydent Barack Obama.
Port lotniczy Los Angeles (LAX) to jedno z najbardziej ruchliwych lotnisk na świecie.