Spośród ok. 20 rannych wielu doznało poważnych obrażeń - informuje australijska policja. Funkcjonariusze zatrzymali sprawcę tragedii.

- Na tym etapie dochodzenia możemy powiedzieć, że kierowca samochodu potrącał przechodniów w sąsiedztwie ulic Bourke i Queens, tuż przed 14 - powiedziała rzeczniczka lokalnej policji. - Dokładne okoliczności zdarzenia wciąż są ustalane - dodała.

Tymczasem dowodzący akcją komisarz Stuart Bateson oświadczył, że z ustaleń policji wynika, że mężczyzna celowo wjechał w grupę pieszych, a następnie kontynuował jazdę chodnikiem potrącając kolejne osoby. Zaznaczył jednak, że zdarzenie "nie ma związku z terroryzmem".

Według nieoficjalnych doniesień mężczyzna może być zamieszany w bójkę z udziałem nożna, do której doszło w innej części Melbourne kilka godzin wcześniej. Jedna z osób biorących udział w bójce trafiła do szpitala z ranami kłutymi - jej stan jest poważny.

Inne doniesienia mówią o tym, że przed wjechaniem w grupę przechodniów kierowca samochodu ukradł pojazd należący do kobiety, która przez pewien czas miała jechać razem z nim samochodem w charakterze zakładnika.

Wśród ofiar kierowcy mają być dzieci - jeden ze szpitali pediatrycznych poinformował, że przyjął cztery ofiary wypadku i zaapelował do rodziców, by - jeśli ich dzieciom nic poważnego nie dolega - wstrzymali się od wizyt w tej placówce.

Jeden ze świadków wypadku opisuje, że widział kierowcę, który jeździł "bezmyślnie wychylając się do połowy z samochodu". Inny świadek mówi o tym, że słyszał strzały na miejscu zdarzenia. Świadkowie podkreślają też, że w miejscu wypadku bardzo szybko pojawili się uzbrojeni funkcjonariusze policji.

Policja apeluje, by omijać miejsce, w którym doszło do wypadku. Zapewnia jednak, że sytuacja została opanowana.

Od 2014 roku w Australii obowiązuje podwyższony poziom zagrożenia terrorystycznego. Władze kraju informowały od tego czasu o udaremnieniu kilku planów zamachów terrorystycznych na terenie kraju.