Theresa Villiers, minister środowiska, żywności i obszarów wiejskich, powiedziała BBC, że obecny zakaz importu tych dwóch towarów na teren UE, zostanie zachowany w dwustronnej umowie handlowej Londynu z Waszyngtonem.
Czytaj także: McDonald’s bez antybiotyków w Chinach od 2027
BBC podkreśla, że jeszcze do niedawna brytyjski rzad się "wahał" czy utrzymać zakaz. Jedynak pod naciskiem organizacji konsumenckich zdecydował się go utrzymać, chroniąc w ten sposób nie tylko konsumentów, ale także brytyjskich farmerów, którzy równie mocno domagali się utrzymania zakazu.
Minette Batters, prezeska National Farmers' Union, uważa, że zakaz importu chlorowanych kurczaków i mięsa naszpikowanego hormonami, powinny trafić na stałe do brytyjskiego prawa.
Brytyjskie organizacje konsumenckie ostrzegają przed "chlorowanymi kurczakami" z USA po brexicie
Luke Pollard, minister środowiska w gabinecie cieni Partii Pracy, uważa, że "nie można wierzyć w żadne obietnice Torysów", którzy prowadza tajne umowy z Amerykanami i którzy obiecali im przekonać brytyjska opinie publiczną, że chlorowane kurczaki są niegroźne.
Pod koniec grudnia 2019 roku Iain Duncan Smith, jeden z liderów partii Konserwatywnej, przekonywał w parlamencie, że amerykańskie standardy ochrony żywności są na najwyższym poziomie i nie ma się co bać odrobiny "jaj much w napojach" oraz chlorowanych kurczaków. Obawy farmerów i opozycji nazwał "meczącą lewacka retoryką" i stwierdził, że ówczesny Lider Partii Pracy, Jeremy Corbyn "szydzi" z amerykańskich standardów higieny - informuje "The Independent".
Czytaj także: Donald Trump wykorzystuje osłabienie Wielkiej Brytanii
Brytyjska prasa przypomina, że w 2019 roku prezydent Donald Trump agresywnie domagał się od Londynu pełnego dostępu do brytyjskiego rynku, a także zniesienia sanitarnych i fitosanitarnych standardów wobec towarów importowanych, w tym drobiu i wołowiny. Woody Johnson, amerykański ambasador w Londynie zasugerował, że chlorowanie kurczaków czy stosowanie hormonów wzrostu u bydła jest przyszłością rolnictwa, podczas gdy "tradycjonalizm" Unii Europejskiej zabraniający tego rodzaju praktyk jest przestarzały.