Bruksela rzuca na rynek ok. 100 mln zł, by producenci mleka i mięsa mogli wycofać na chwilę swoje produkty z rynku i w ten sposób przeczekać najtrudniejszy okres. Tyle że gdy Komisja ostatnio dopłacała do prywatnego przechowywania masła, polskie firmy nie korzystały z tej oferty. Tym razem może być jednak inaczej, bo polskie firmy już same wskazywały na potrzebę uruchomienia prywatnego przechowywania.

Bruksela stabilizuje

– Postanowiliśmy uruchomić jeden ze składników z sieci bezpieczeństwa Wspólnej Organizacji Rynku, a mianowicie prywatne składowanie, aby ustabilizować rynki niektórych produktów mlecznych. To odtłuszczone mleko w proszku, masło i sery oraz produkty mięsne, czyli wołowina i jagnięcina, które zostały dotknięte tymczasowym spadkiem popytu krajowego lub międzynarodowego – powiedział Janusz Wojciechowski, komisarz ds. rolnictwa, podczas telekonferencji z polską branżą mleczną w ubiegłym tygodniu. Wnioski będzie można składać już od 7 maja do końca czerwca, chyba że któreś z państw członkowskich do końca kwietnia zgłosi uwagi. Nieoficjalnie jednak wiadomo, że wszystkim zależy, by nikt ich nie składał, bo to przedłużyłoby wypłatę pomocy. A przyspieszyć ten proces mogą przygotowania polskiej administracji.

– Dobrze by było, by nasze agencje przygotowały się na zainteresowanie ze strony polskich firm – mówi Agnieszka Maliszewska, dyrektor biura Polskiej Izby Mleka. Mechanizm w pewnym uogólnieniu wygląda tak, że spółdzielnia zgłasza do Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa zainteresowanie skorzystaniem z mechanizmu dopłat do prywatnego przechowywania masła, serów czy mleka w proszku. Uzyskanie dopłaty do przechowywania, ale za to kilka miesięcy, do pół roku, nie może ruszać tych zapasów. Można też wynająć powierzchnię magazynową na rynku. Wniosek może być złożony, kiedy produkt znajduje się już w magazynie. Bruksela będzie dopłacać za przechowywanie proszków mlecznych od trzech do sześciu miesięcy, na to jest budżet 6 mln euro. 14 mln euro trafi na pokrycie kosztów przechowywania masła, a 10 mln euro na magazynowanie serów. Stawki dzienne różnią się zależnie od produktu, od 5,24 euro za tonę proszków, po 10,26 euro za tonę masła.

Czytaj także:  Koronawirus sprzyja diecie wegańskiej. Beyond Meat zarabia krocie 

Euro na przeczekanie

Powód tej interwencji jest prosty – ostatnio mocno spadają ceny produktów mleczarskich. Jeśli spadną poniżej kosztów produkcji, może to wymieść z rynku producentów. Mechanizm nie jest nowy, w przeszłości Bruksela dopłacała do przechowywania wieprzowiny lub masła. Dla masła stosowane są też zakupy interwencyjne. – Duże firmy z atrakcyjnymi kontraktami mogą nie być zainteresowane, ale producenci w trudnej sytuacji, którzy mają alternatywę skorzystania z dopłat do przechowywania, mogą skorzystać – mówi Agnieszka Maliszewska. Wszystko zależy od cen rynkowych w maju i czerwcu. Na rynku wołowiny skorzystają z tego mechanizmu pośrednicy, którzy skupują mięso od producentów – a w wyniku zamknięcia rynku gastronomii stracili odbiorców i zbyt towarów.

Wniosek o dopłaty do prywatnego przechowywania był inicjatywą polskiego Ministerstwa Rolnictwa. – Cieszymy się, że Bruksela zaakceptowała ten wniosek, może to rozładuje sytuację na rynku wołowiny. Sytuacja jest trudna, bo nasi najwięksi odbiorcy, Włochy, Hiszpania, mają dziś problemy z powodu koronawirusa – mówi Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego.

Komisarz Wojciechowski podkreślał, że możliwa jest też pomoc w oparciu o środki przeniesione z II filaru. Chodzi o 4 mld zł z PROW, obecnie Polska czeka na akceptację tego projektu przez Brukselę. Możliwa jest też pomoc publiczna państw do 100 tys. euro na gospodarstwo i 800 tys. euro na przedsiębiorstwo rolne.