Chodzi o art. 6 prawa o notariacie. Zgodnie z nim, jeżeli strona czynności notarialnej nie jest w stanie bez uszczerbku utrzymania koniecznego dla siebie i rodziny ponieść żądanego przez notariusza wynagrodzenia, może wystąpić z wnioskiem do sądu rejonowego właściwego ze względu na jej miejsce zamieszkania o zwolnienie w całości lub w części od ponoszenia tego wynagrodzenia. Wniosek trzeba uzasadnić, podając powód swojej trudnej sytuacji majątkowej, np. długą chorobę, oraz dołączyć do niego oświadczenie o stanie rodzinnym, majątkowym, dochodach i źródłach utrzymania. Sąd ustala, czy jest potrzeba dokonania czynności notarialnej. Jeśli uwzględni wniosek, to wyznaczy notariusza, który wykona czynność, za co zapłaci Skarb Państwa.

Jeśli o zwolnienie stara się osoba prawna, np. spółka, procedura jest taka sama, a we wniosku musi wykazać, że nie ma pieniędzy na opłacenie notariusza.

Czytaj więcej

U notariusza zapłacimy więcej. Nowy projekt resortu Waldemara Żurka

Notariusze: klienci rzadko korzystają ze zwolnienia z opłat

Nie ma statystyk, które pokazałyby, ile wniosków o zwolnienie z opłat notarialnych trafia do sądów. Tym bardziej trudno powiedzieć, ile z nich jest uwzględnianych. Z obserwacji notariuszy wynika, że rzadko art. 6 prawa o notariacie jest używany.

– Nie zdarzyło się w mojej praktyce, żeby strona, która chce dokonać czynności notarialnej korzystała z tego zwolnienia – mówi katowicki notariusz dr Piotr Marquardt, członek Krajowej Rady Notarialnej.

– Opierając się na doświadczeniach koleżanek i kolegów notariuszy mogę powiedzieć, że są to rzadkie przypadki, kiedy np. stroną czynności jest małoletni – dodaje Magdalena Arendt, wiceprezes KRN, prowadząca kancelarię w Warszawie.

Z kolei na stronie Izby Notarialnej w Poznaniu można przeczytać, że „coraz częściej zdarza się, że strony czynności zwracają się do notariuszy o znaczne obniżenie wynagrodzenia albo zaniechanie jego pobrania, motywując to swoją trudną sytuacją ekonomiczną”.

Czytaj więcej

Marek Kobylański: Dziedziczenie bez długu

Podział spadku: majątek jest, gorzej z gotówką

Nasi rozmówcy nie mają wątpliwości, że mimo rzadkiego wykorzystania, instytucja zwolnienia z kosztów notarialnych jest potrzebnym rozwiązaniem.

– Są czynności, np. rozporządzenia swoim majątkiem, bardzo istotne życiowo, których nie da się dokonać inaczej niż w drodze aktu notarialnego, a których strony posiadają jedynie majątek w postaci nieruchomości nie dysponując jednak gotówką. Widzimy to na przykład, dokonując działu spadku czy podziału majątku wspólnego rozwodzących się małżonków, którzy posiadają jeden wspólny dom, sfinansowany niespłaconym jeszcze kredytem hipotecznym. Uzgodnili, że przypadnie on jednej ze stron, która spłaci drugą, zaciągając kolejny kredyt. W takich przypadkach zwolnienie z taksy mogłoby być dla stron czynności odczuwalną ulgą. Mówimy tu jednak o kosztach rzędu najczęściej kilku tysięcy złotych, w zależności od wartości przedmiotu czynności – ocenia Piotr Marquardt.

Dlaczego więc zainteresowani sporadycznie z niej korzystają? Powodów tego może być kilka.

– Mogą nie wiedzieć o takiej możliwości, ale może być też inny powód. Osoby, dokonujące podziału majątku czy działu spadku, chcą to zrobić możliwie jak najszybciej. Przeprocedowanie sprawy w sądzie zajmie co najmniej kilka miesięcy i nie wiadomo, czym się skończy. Czy sąd, oceniając zasadność przeprowadzenia, np. podziału majątku wspólnego małżonków, nie uzna, że strony mogą sprzedać dom i odmówi zwolnienia z kosztów? Warto jednak pamiętać, że zwolnienie z opłat funkcjonuje w naszym prawie od dawna. Przed wojną nazywano go „prawem ubogich”, ale znany jest przypadek arystokraty, który skorzystał z niego mimo posiadania dużego majątku. W uproszczeniu, podstawą wprowadzenia tego zwolnienia nie był brak majątku, ale brak gotówki – dodaje rejent Marquardt.

Magdalena Arendt, szukając przyczyn sporadycznego korzystania ze zwolnienia z opłat notarialnych wskazuje na przystępne stawki taksy, czego nie zmieni ich podniesienie. Inny powód to sama procedura tożsama ze zwolnieniem z kosztów sądowych, z tą różnicą, że stawki taksy notarialnej, w przeciwieństwie do opłat sądowych, nie są stałe.

– Rozporządzenie określa ich górną granicę. Z przepisów prawa o notariacie, regulujących zwolnienie z opłat, wynika że sąd podejmuje decyzję po ustaleniu, że zachodzi potrzeba dokonania czynności notarialnej. Czyli nie wystarczy chęć dokonania czynności. Trzeba przekonać sąd o potrzebie. Jeśli uda się, można uzyskać zwolnienie z całości lub części kosztów – mówi Magdalena Arendt.

Czytaj więcej

Notariusze zwalniają pracowników i zamykają kancelarie

Najlepiej ponegocjować z notariuszem

– Możemy się domyślać, że intencją ustawodawcy było stworzyć furtkę dla szczególnych przypadków, a nie okazji do zaoszczędzenia wydatków osobom, które mogą ponieść opłaty bez uszczerbku dla zabezpieczenia swoich podstawowych potrzeb. Trzeba pamiętać, że na końcu te opłaty pokryje Skarb Państwa. Warto też mieć świadomość, że zwolnienie dotyczy samej taksy notarialnej. Nie dotyczy podatku od czynności cywilnoprawnej, a to PCC stanowi większość opłaty, którą pobiera notariusz, pośrednicząc tylko w przekazaniu jej do kasy państwa – dodaje wiceprezes KRN.

Po podniesieniu taksy, tak jak obecnie, najbardziej dostępnym sposobem na obniżenie kosztów notarialnych będzie wynegocjowanie z notariuszem niższej niż maksymalnej stawki lub uzgodnienie, że strony pokryją te koszty wspólnie. Ewentualnie, co już jest rzadszą, ale spotykaną sytuacją, pokrywa je strona kupująca lub, np. otrzymująca darowiznę.