To będzie radykalny odwrót od wprowadzonych, wzorem krajów zachodnich, w czerwcu 2009 r. obecnych zasad ustalania kontaktów z dziećmi, w szczególności po rozwodzie.
Zgoda z musu
Nałożyły one (art. 58 kodeksu rodzinnego) na sąd obowiązek rozstrzygnięcia w wyroku rozwodowym o władzy rodzicielskiej i kontaktach z dzieckiem, a pozostawienie władzy obojgu rodzicom uzależniły od uzgodnienia przez nich tzw. planów wychowawczych. Dotyczą one sposobu wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywania kontaktów z dzieckiem.
Identyczne zasady obowiązują, gdy rodzice nie są małżeństwem, ale np. mieszkali razem i się rozstają (art. 107).
Warunek zawarcia porozumienia co do wychowania dziecka jest w praktyce polem do nadużyć w wojnie między skłóconymi rodzicami.
Ewa Milewska-Celińska, adwokat specjalizująca się w sprawach rodzinnych i członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Rodzinnego (ciała społecznego przy RPD), która projekt ten przygotowała, była kiedyś zwolennikiem porozumień wychowawczych i – jak mówi – w pracy adwokackiej odnosiła na tym polu sukcesy.
– Ale to przeszłość. Sądziłam, że będzie to jakby bicz boży zmuszający rodziców do porozumienia, ale rodzice się zorientowali, że kto ma faktycznie dziecko, ten ma władzę i ją wykorzystuje. Była to więc bardzo pilna kwestia prawna do zmiany – mówi „Rz".
Dodajmy, że na 66 tys. rozwodów w 2013 r. o władzy nad dziećmi sądy orzekały 38 tys. razy: matkom powierzyły ją w 60 proc. przypadków, ojcom – w 4,6 proc., obojgu rodzicom – w 34 proc., a w nieco ponad ?1 proc. – rodzinie zastępczej.
I matka, i ojciec
Projekt zrywa z obecnymi rygorami.
W pierwszej kolejności sąd rodzinny powinien orzec o wykonywaniu władzy i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem zgodnie z porozumieniem rodziców, jeśli zaś nie mogą do niego dojść, rozważyć, po wysłuchaniu dziecka, pozostawienie władzy obojgu rodzicom. Dopiero w dalszej kolejności może powierzyć ją tylko jednemu, ale gdy dobro dziecka za tym przemawia.
Co więcej, jeżeli kontakty z dzieckiem utrzymywane są bezkonfliktowo, sąd w ogóle nie będzie regulował tej kwestii.
– To krok w dobrym kierunku, do tej pory o pozostawieniu władzy rodzicielskiej drugiemu rodzicowi – w praktyce zazwyczaj chodzi o ojca – decyduje matka, gdyż to u niej zwykle jest dziecko, i może wykorzystać odmowę zawarcia porozumienia wychowawczego. Wtedy sędzia nie ma wyboru – wskazuje adwokat Rafał Wąworek zajmujący się sprawami rodzinnymi. – Proponowana nowela ciężar decyzji przesunie z matki na sędziego: sąd ograniczy drugiemu z rodziców władzę tylko wówczas, gdy przemawia za tym dobro dziecka, co w praktyce będzie musiał udowodnić rodzic dominujący. Wzmocni to prawa dziecka do wychowywania przez oboje rodziców.
– My, sędziowie rodzinni, od początku sceptycznie ocenialiśmy tę sankcję za brak porozumienia co do planu wychowawczego, gdyż wiemy, jak ostre są spory o dzieci, a dodatkowy wymóg daje dodatkowy pretekst – mówi Dorota Trautman, sędzia rodzinny, wizytator w warszawskim Sądzie Okręgowym. – Dlatego pozytywnie oceniam ten projekt.
Senator Piotr Zientarski, przewodniczący senackiej Komisji Ustawodawczej, jednej z dwóch, do których RPD skierował projekt, powiedział „Rz", że komisje podejmą prace niezwłocznie, a sam projekt był z nimi konsultowany.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora m.domagalski@rp.pl
Marek Michalak, rzecznik praw dziecka
Potrzeba zmian przepisów o władzy rodzicielskiej wynika z analizy spraw wpływających do mojego biura, wskazujących na naruszenia praw dzieci. Przepisy, które miały pomóc, nie sprawdziły się i zawiodły społeczne oczekiwania. Propozycje zmian w kodeksie rodzinnym ?i opiekuńczym, które skierowałem do przewodniczących dwóch komisji senackich, spowodują, że nie będzie automatyzmu w przyznawaniu i ograniczaniu praw rodzicielskich osobie, która nie jest pierwszoplanowym opiekunem dziecka. Wpłyną również ?na wyeliminowanie strategii procesowej traktującej dziecko ?jako przedmiot gry między małżonkami.