W 2022 r. flamandzka skrajnie prawicowa partia Vlaams Belang przedstawiła 15-punktowy plan zaostrzenia polityki migracyjnej, wykorzystując w tym celu znaki towarowe Ikea. Całą kampanię zatytułowano "Plan Ikea - Imigracja naprawdę może wyglądać inaczej". Całość stylizowano na instrukcję Ikea, a 15 rozwiązań określono jako gotowe do "złożenia" i wdrożenia przez belgijski rząd.

Szwedzki koncern uznał, że przekaz uderza w jego reputację i pozwał organizatora kampanii do sądu. Partia przyznała, że faktycznie skorzystała ze znaków Ikea bez zgody właściciela. Argumentowała jednak, że wykorzystanie renomy firmy służyło wzmocnieniu przekazu politycznego partii, było więc chronione wolnością wypowiedzi.

Na szali prawa do znaku i wolność wypowiedzi

Trybunał odrzucił to tłumaczenie, uznając we wtorek, że partia polityczna nie może usprawiedliwić wykorzystania cudzego znaku towarowego jedynie wolnością wypowiedzi.

TSUE orzekł, że sąd musi rozstrzygnąć, co ma większe znaczenie: prawo do swobodnego wyrażania poglądów czy prawa właściciela znaku, a przy ocenie powinien wziąć pod uwagę m.in. to, w jakim celu wykorzystano znak i czy miał on faktycznie związek z przekazywanymi poglądami lub debatą publiczną. Istotne jest również to, czy jego użycie mogło zaszkodzić właścicielowi, np. wywołując wrażenie, że firma popiera określoną partię lub jej poglądy.

TSUE: prawica mogła zaszkodzić renomie IKEA

TSUE uznał, że w przypadku Vlaams Belang znaki Ikei wykorzystano ze względu na ich rozpoznawalność, by wzmocnić polityczny przekaz i zwiększyć jego zasięg. Zdaniem Trybunału takie użycie może poważnie zaszkodzić renomie firmy Ikea i dlatego nie wydaje się, by wolność wypowiedzi partii miała w tym przypadku pierwszeństwo przed prawami właściciela marki.

Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie belgijski sąd.

sygn. akt C-298/23