We wtorek Sąd Najwyższy zadecyduje o dalszych losach skazanego: może go uniewinnić albo z powrotem wtrącić do więzienia na całe życie. Nie wiadomo, czy wyznanie świadka incognito będzie wzięte pod uwagę. Kolejny zwrot w tej sprawie rozgrywa się niemal w ostatniej chwili, przed posiedzeniem SN. Jestem przygotowany na najgorszy scenariusz. Jeżeli sąd wyda nakaz doprowadzenia mnie do zakładu karnego, to zobaczycie żywą pochodnię - taką dramatyczną zapowiedź usłyszeliśmy z ust samego Kraski.

Sprawą Arkadiusza Kraski od kilku miesięcy żyje cała Polska. Jego uniewinnienia domagała się szczecińska prokuratura, która znalazła dowody na to, że to nie on brał udział w podwójnej zbrodni. Później jednak zupełnie inaczej sprawę potraktowała Prokuratura Krajowa, uznając, że dowodów na niewinność Kraski nie ma. O przyszłości mężczyzny finalnie zdecyduje Sąd Najwyższy we wtorek. Może nakazać mu powrót do więzienia, uniewinnić go bądź zarządzić ponowne rozpatrzenie jego sprawy.

Czytaj także:

Prokuratura wycofuje się z wniosku ws. Arkadiusza Kraski

Arkadiusz Kraska jeszcze poczeka na sprawiedliwość

W procesie Arkadiusza Kraski o podwójne zabójstwo, zakończonego w 2001 roku prawomocnym wyrokiem, obciążające go zeznania złożyło dwóch świadków incognito. W aktach widnieją oni jako T-01/99 i T-02/99.

Niedawno jeden z nich sam zgłosił się do organów ścigania i przyznał, że skłamał. Zrobił to dobrowolnie, chociaż obowiązujące przepisy wciąż zapewniają mu pełną anonimowość, a co za tym idzie – bezkarność za złożenie fałszywych zeznań.

Do kłamstwa mieli go nakłonić przesłuchujący go dwadzieścia lat temu policjanci. Szczegóły tzw. czynności ze świadkiem (czy to zeznania, czy forma notatki służbowej) fundamentalnych dla przyszłości Arkadiusza Kraski, mają charakter ściśle tajny. Ktokolwiek je ujawni, narazi się na zarzut karny, przewidujący karę grzywny i do dwóch lat więzienia.

Czytaj więcej na onet.pl