Zgodnie z wyrokiem z Leonberga w Badenii-Wirtembergii mężczyzna komercyjnie wykorzystywał statusu wnuka zbrodniarza. Sąd uznał Hoessa winnym oszustwa i skazał go na osiem miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu.

- Reiner Hoss wielokrotnie występował publicznie i wypowiadał się na temat dziadka i niemieckich zbrodni. Spotykał się z młodzieżą, jeździł też z grupami do Auschwitz, gdzie pokazywał młodym ludziom „willę Hoessa”, w której jego dziadek mieszkał wraz z rodziną w czasie, gdy był komendantem obozu - czytamy na Deutsche Welle

Czytaj także: Chcą zarobić na tragedii w Auschwitz - ukraińska gra komputerowa pod lupą prokuratury 

- W ramach zawieszenia kary nałożono na skazanego obowiązek odbycia 80 godzin prac społecznych i wpłaty 17.000 euro. To kwota, którą Rainer Hoess „pożyczył" od pewnego przedsiębiorcy na film o Holokauście, który rzekomo sam zamierzał nakręcić. Zapewniał, że posiada w USA miliony zainwestowane w ziemię, jednak nie może się teraz dostać do tych pieniędzy, a brakuje mu jedynie kilkudziesięciu tysięcy euro. W rzeczywistości Hoess był w tym czasie poważnie zadłużony - dodaje DW.

Ponadto sąd wskazał, że skazany wchodził w konflikt z prawem i był skazywany.

Czytaj także: Wnuk komendanta Hoessa to oszust

Rudolf Hoess był budowniczym i komendantem obozu Auschwitz (maj 1940 – listopad 1943). Do 1945 roku zamordowano tam ponad milion ludzi, w większości Żydów. W 1947 roku Hoess został stracony w miejscu zbrodni. Nigdy nie okazał skruchy za swoje czyny.

Czytaj więcej na Deutsche Welle.