Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba poinformował w środę, że żaden przepis prawa nie przyznaje wprost policjantom prawa wejścia do cudzego mieszkania bez zgody uprawnionego w sytuacji zgłoszenia bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia człowieka.

- W takim wypadku jednak naruszenie przez nich cudzego miru domowego nie jest zachowaniem bezprawnym, bowiem działają oni w stanie wyższej konieczności. W przypadku natomiast, gdy swoją wiedzę policjanci opierają o nieprawdziwe zgłoszenie, że takie bezpośrednie zagrożenie rzeczywiście istnieje, a mimo to wkraczają bez zgody uprawnionego do cudzego mieszkania w celu ratowania życia i zdrowia ludzkiego, również nie popełniają oni przestępstwa, o ile pozostają w usprawiedliwionym błędnym przekonaniu, że takie zagrożenie istnieje. Oba przywołane przepisy stanowią zaś, że w przypadku ziszczenia się wskazanych w nich przesłanek sprawca nie popełnia przestępstwa - zaznaczył prok. Skiba.

Czytaj więcej

Artur Bartkiewicz: Policja w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza. Sprawa jest poważna

Policjanci dostali zgłoszenie o zagrożeniu życia dziecka

Według ustaleń śledczych, policjanci, którzy weszli do mieszkania Sakiewicza, mieli informację, że znajduje się tam dziecko, które chce popełnić samobójstwo.

- Funkcjonariusze, których zachowanie prokurator badał, działali pod dużą presją czasową, co wynikało z charakteru przekazanego im zgłoszenia. Działali w pełni usprawiedliwionym, acz błędnym przekonaniu, że udają się do miejsca, gdzie istnieje bezpośrednie zagrożenie życia ludzkiego w wyniku targnięcia się na własne życie. Potrzeba interwencji miała nadany status pilny - wyjaśnił rzecznik warszawskiej prokuratury.

Policjanci nie wiedzieli też, że alarm był fałszywy i że był to kolejny taki alarm dotyczący mieszkania Sakiewicza. Prokurator ustalił, że w interwencji policjantów były błędy, „jednak nie stanowiły one wypełnienia znamion czynu zabronionego jako przestępstwo, a powinny być rozpatrywane jedynie w kontekście możliwości dopuszczenia się przez nich przewinień dyscyplinarnych”.

Czytaj więcej

Nowe informacje ws. adwokata aresztowanego za fałszywe zamachy

Asystentka Sakiewicza może odpowiadać za wykroczenie

Negatywnie ocenił zachowanie Sakiewicza i obecnej w mieszkaniu asystentki, która nie chciała dać się wylegitymować interweniującym policjantom.

- Funkcjonariusze byli umundurowani, w związku z czym, wbrew oczekiwaniom pokrzywdzonej, nie mieli oni obowiązku okazywania swoich legitymacji służbowych, a przeprowadzający interwencję dowódca patrolu przedstawił się ze stopnia, imienia i nazwiska na początku interwencji, czym spełnił wymogi z rozporządzenia o wykonywaniu niektórych uprawnień policjantów - zaznaczył prok. Skiba.

Niewylegitymowanie się przed osobami upoważnionymi do tego jest wykroczeniem i skutkować może zatrzymaniem takiej osób, a następnie skuciem.

- Zastosowanie zatem wskazanego środka przymusu bezpośredniego miało na celu, po pierwsze, zabezpieczenie miejsca interwencji przed innymi nieprzewidywalnymi zachowaniami pokrzywdzonej w sytuacji konieczności podjęcia dalszych czynności, zmierzających w przekonaniu interweniujących policjantów do zapobieżenia zagrożeniu dla życia ludzkiego, a po drugie, wyegzekwowania stosowania się do dalszych poleceń - przekazał rzecznik.

Czytaj więcej

Sprawa Sakiewicza. „Fałszywy alarm nie odbiera policji prawa do działania”

Błąd policjantów podczas odwiedzin u szefa TV Republika

Prokurator wytknął też policjantom, że protokół sporządzili dopiero na komendzie i bez udziału asystentki Sakiewicza. Brak natomiast podstaw do zakwestionowania godzin sporządzenia protokołu.

- Wobec natomiast ostatecznego podpisania protokołu bez zgłoszenia żadnych uwag do treści samego protokołu, w uzgodnieniu i za namową jej profesjonalnego pełnomocnika, de facto potwierdziła ona ich prawdziwość, co wykluczało w ocenie prokuratora możliwość stwierdzenia sfałszowania przez policjantów protokołu – zaznaczył prok. Skiba. 

Postanowienie o umorzeniu śledztwa liczy 38 stron. Decyzja ta jest nieprawomocna, a strony mogą ją zaskarżyć do sądu.

- Decyzję co do publikacji nagrania z kamery nasobnej prokurator podejmie zaś dopiero po przedstawieniu mu do akceptacji wersji nagrania z odpowiednio zanonimizowanymi wizerunkami wszystkich uczestników interwencji - podkreślił prok. Skiba.

Równolegle, w tej sprawie toczący się w Komendzie Stołecznej Policji postępowanie służbowe, w ramach którego badana jest prawidłowość przeprowadzonej interwencji pod kątem możliwego dopuszczenia się przewinień służbowych przez interweniujących policjantów.