36-letni Łukasz Litewka, poseł Lewicy z Sosnowca, zginął tragicznie 23 kwietnia, gdy jechał rowerem ul. Kazimierzowską w Dąbrowie Górniczej. Według ustaleń śledczych, uderzył w niego jadący z naprzeciwka samochód osobowy Mitsubishi Colt, prowadzony przez 57-letniego mężczyznę. Kierowca samochodu został zatrzymany pod zarzutem spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. Grozi mu od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia. 

Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej  zdecydował o aresztowaniu 57-latka na trzy miesiące. Jednocześnie zastrzegł możliwość wyjścia na wolność w przypadku wpłacenia poręczenia majątkowego. 28 kwietnia podejrzany opuścił areszt po wpłaceniu 40 tys. zł poręczenia. Został objęty dozorem policji i zakazem opuszczania kraju.

Czytaj więcej

Robert Gwiazdowski: Po co areszt dla kierowcy, który potrącił posła Litewkę?

Sąd nie podziela argumentacji prokuratury ws. podejrzanego o spowodowanie wypadku, w którym zginął poseł Litewka

Prokurator prowadzący postępowanie w sprawie śmiertelnego wypadku z udziałem posła Litewki nie zgodził się z decyzją sądu i złożył na nią zażalenie. „Biorąc pod uwagę fakt, iż niniejsze postępowanie znajduje się we wstępnej fazie i w dalszym ciągu trwa proces intensywnego gromadzenia dowodów, jedynym rozstrzygnięciem dającym gwarancję należytego zabezpieczenia toku śledztwa jest tymczasowe aresztowanie o charakterze bezwarunkowym. Podkreślić należy, iż organ nadzorujący postępowanie ma obowiązek na bieżąco weryfikować aktualność przesłanek stosowania środków zapobiegawczych i dostosowywać kształt ciążących na podejrzanym ograniczeń do stanu sprawy” - przekazała w komunikacie Prokuratura Okręgowa w Dąbrowie Górniczej.

We wtorek, na niejawnym posiedzeniu, Sąd Okręgowy w Sosnowcu zdecydował, że decyzja o wypuszczeniu podejrzanego na wolność pozostanie w mocy. Jak relacjonuje „Fakt”, decyzja zapadła po około godzinnej naradzie. Sąd postanowił również, że 57-latek  dostanie zwrot 40 tys. zł poręczenia majątkowego i nie będzie musiał stawiać się na komisariacie policji w ramach dozoru. Dostanie też z powrotem paszport.

Obrońca podejrzanego,  mecenas Dariusz Kawalec, przed wejściem na posiedzenie sądu powiedział dziennikarzom:  - Mój klient nie kwestionuje tego, co się stało. Nie pamięta zdarzenia, twierdzi że odzyskał świadomość, dopiero kiedy był już na poboczu drogi. To bardzo trudna sytuacja dla niego. Ma świadomość sprawstwa śmierci człowieka, a z drugiej strony czuje się osaczony, czytając informacje o sobie w mediach społecznościowych.