Odpowiedź na pytanie zadane przez sąd okręgowy ma znaczenie dla kobiety skazanej na półtora roku więzienia za tzw. łapownictwo bierne. Ewelina L. została oskarżona o to, że w związku z pełnioną funkcją kierownika bloku operacyjnego jednego z wojewódzkich szpitali specjalistycznych w kraju w zamian za przychylność dla pewnych spółek, których produkty szpital zamawiał, przyjęła od nich korzyści majątkowe. Kobiecie postawiono w sumie 20 zarzutów. Chodzi o różne kwoty: od 1 tys. zł do 3,5 tys. zł.

Sąd rejonowy skazał ją na półtora roku więzienia, ale karę zawiesił na dwa lata. Orzekł też przepadek 20 tys. zł. Od wyroku apelowali prokurator oraz obrońca. Pierwszy chciał, by sąd orzekł przepadek na kwotę 31 tys. zł, a obrońca podnosił, że sąd popełnił błąd, uznając, że oskarżona miała faktyczny wpływ na ilość zamawianych materiałów. Wnosił o uniewinnienie lub uchylenie wyroku i przekazanie sprawy sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania. Sąd okręgowy, który zajął się apelacją, nabrał wątpliwości, czy przypisując kobiecie popełnienie przestępstwa tzw. łapownictwa biernego, sąd pierwszej instancji właściwie uznał ją za „osobę pełniącą funkcję publiczną".

Sygnatura akt: I KZP 18/16