Chodzi o głośną sprawę prawnika Bartosza W. z Chełma, któremu prokuratura zarzuciła usiłowanie zabójstwa własnej żony. Według ustaleń śledczych punktem zapalnym było znalezienie w telefonie kobiety dowodów jej zdrady. Jak pisał portal nowytydzien.pl, najpierw Bartosz W. urządził żonie karczemną awanturę, potem rzucił się do bicia. Groził, zastraszał, opluwał. Okładał kobietę po głowie, uderzał pasem, kijem od mopa czy pałką teleskopową.

Ponadto w nocy z 13 na 14 lipca 2016 r., pijany i pod wpływem leków psychotropowych prawnik chwycił dwa myśliwskie noże i zadał żonie dwa ciosy.

Prawnik nie przyznał się jednak do usiłowania zabójstwa – twierdził, że żona przypadkiem nadziała się na noże, a wcześniej na inne przedmioty typu pałka teleskopowa.

W piątek, 17 grudnia, Sąd Okręgowy w Lublinie skazał Bartosza W. na rok pozbawienia wolności, 6 tys. zł grzywny i zapłatę żonie zadośćuczynienia w wysokości 50 tys. zł.

Jak wynika z procesu, Bartosz W. miał od 10 do 14 lipca 2016 r. „wielokrotnie znieważać swoją żonę słowami i gestami powszechnie uznawanymi za obelżywe, naruszyć jej nietykalność cielesną uderzając żonę rękami, paskiem od spodni, drewnianym stołkiem, kijem od mopa, pałką teleskopową, co spowodowało u pokrzywdzonej liczne zasinienia i otarcia”.

Sąd umorzył postępowanie karne w sprawie usiłowania zabójstwa ze względu na niepoczytalność sprawcy i brak wystarczających dowodów. – Sąd stanął na stanowisku, że nie można przypisać oskarżonemu działania z zamiarem pozbawienia życia swojej żony — powiedział sędzia Sądu Okręgowego w Lublinie, Jarosław Kowalski.