Obelgi, pobicia czy kopniaki to zachowania, z jakimi coraz częściej spotykają się kontrolerzy parkingowi, czyli osoby, które sprawdzają uiszczenie opłat za parkowanie w strefie płatnego parkowania. Zaledwie kilka dni temu kierowca, który nie chciał zapłacić 2 zł za parkowanie, omal nie przejechał takiego kontrolera.

„Negatywne i bardzo agresywne zachowania są skutkiem wykonywania przez kontrolerów swojej pracy i zdarzają się niemal każdego dnia" – piszą posłowie w interpelacji do ministra spraw wewnętrznych i administracji. Pytają, czy zna problem i czy rozważa przyznanie kontrolerom parkingowym statusu funkcjonariusza publicznego.

Jarosław Zieliński, wiceminister spraw wewnętrznych, w odpowiedzi zapewnia, że jego resort dostrzega problem. Twierdzi jednak, że niewiele może zrobić, bo MSWiA nie jest właściwe w tej sprawie.

„Katalog osób, którym ustawodawca przyznał status funkcjonariusza publicznego, został określony w art. 115 § 13 kodeksu karnego" – pisze Zieliński. I odsyła posłów do ministra sprawiedliwości.

Chętnych do szerszej ochrony, jaką daje status funkcjonariusza publicznego, jest coraz więcej. Sąd Najwyższy odpowiadał już na pytanie, czy kontroler biletów komunikacji miejskiej jest takim funkcjonariuszem. Uznał, że nie jest – pełni tylko funkcje usługowe.

Z przepisów wynika, że funkcjonariuszami publicznymi są m.in.: prezydent, premier, parlamentarzyści, sędziowie, prokuratorzy, policjanci, żołnierze itd. Mają stałą ochronę. Ale jest też druga grupa zawodów objętych ochroną jedynie w czasie, gdy pracują, m.in. lekarze udzielający doraźnej pomocy, osoby udzielające pierwszej pomocy, nauczyciele, rachmistrzowie spisowi, sołtysi. Posłowie chcą, by do tej grupy dopisać kontrolerów parkingowych.

Za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego grozi do roku więzienia. Za obrazę czy szarpanie się ze zwykłym obywatelem tylko grzywna albo ograniczenie wolności.

Posłowie nie są jedynymi, którzy upominali się o większą ochronę kontrolerów. Podobny pomysł zgłosił warszawski Zarząd Dróg Miejskich. Twierdzi, że działania kontrolerów przynoszą wymierne korzyści wszystkim mieszkańcom. Dochody z parkowania przeznaczane są przecież na rozwój miasta, m.in. na remonty dróg itd.

– Wykonujemy coraz bardziej ryzykowne zajęcie – twierdzą kontrolerzy. Nie pomagają specjalne akcje. Ostatnia w stolicy odbyła się pod hasłem „Kontroluj się", którą razem z drogowcami prowadził stołeczny ratusz. Jej pierwszym efektem – dość mocnym – jest film oparty na autentycznych relacjach pracowników ZDM.