Andrzej Seremet broni kierowcy ukaranego przez jedną ze straży miejskich za przejazd na czerwonym świetle zarejestrowany przez należące do niej stacjonarne urządzenie.
Kierowca nie przyjął mandatu od straży i sprawa trafiła do sądu rejonowego. Ten uznał go za winnego wykroczenia i wymierzył mu 500 zł grzywny. Na tym nie koniec. Zasądził też od kierowcy ponad 900 zł kosztów postępowania (w tym opinia biegłego – 782 zł i zryczałtowane wydatki postępowania – 100 zł).
Jego obrońca złożył apelację od wyroku. Zarzucił w niej sądowi I instancji rażącą obrazę prawa. Wskazał, że sąd prowadził postępowanie mimo braku skargi uprawnionego oskarżyciela. Ponadto dowolnie i wybiórczo ocenił materiał dowodowy, w szczególności poprzez odmówienie wiarygodności wyjaśnieniom kierowcy. Ten twierdził, że nie przejeżdżał na czerwonym świetle. Wskazał też, że nie ma dowodów przeciwnych, pozwalających na podważenie jego wyjaśnień.
Sąd Okręgowy w S., do którego apelacja trafiła, nie uwzględnił jej, bo uznał ją za bezzasadną. Utrzymał tym samym wyrok sądu rejonowego. W uzasadnieniu podał, że sąd I instancji właściwie przeprowadził postępowanie, ocenił dowody i zinterpretował przepisy kodeksu drogowego.
Innego zdania jest prokurator generalny. W kasacji, którą skierował do SN, podkreśla, że gdyby ustawodawca miał zamiar przyznać straży miejskiej prawo korzystania z fotoradarów stacjonarnych podczas kontroli ruchu drogowego, zapisałby to wprost w ustawie (sygn. akt: PG IV KSK 1207/13).
– W prawie karnym procesowym konkretne kompetencje organów muszą być określone w sposób niebudzący wątpliwości, a nie wynikać z domniemań, bo jest to jeden z podstawowych standardów rzetelnego procesu – pisze w kasacji prokurator. Jego zdaniem, skoro w art. 129g i h prawa o ruchu drogowym ustawodawca, precyzując uprawnienia Inspekcji Transportu Drogowego w zakresie funkcjonowania Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, nie wymienił straży gminnych i miejskich, bezspornie oznacza to, że do wymienionego systemu nie należą. A skoro tak, to jak ma funkcjonować system centralny nadzoru ruchu drogowego bez włączenia w jego struktury licznych fotoradarów stacjonarnych użytkowanych wcześniej przez straże gminne?
Prokurator generalny nie ma najmniejszych wątpliwości, że w obecnych realiach prawnych zarejestrowane zdjęcia z fotoradarów straży mogą zostać przekazane policji, która ma prawo nie tylko do prowadzenia czynności wyjaśniających, ale także kierowania wniosków o ukaranie do sądu, oskarżania przed nim i wnoszenia środków odwoławczych w takich sprawach.