Resort chce uniknąć błędu, jaki popełniono w 2012 r., gdy próbowano zreformować szkolnictwo zawodowe, ale nie uwzględniono uwag pracodawców. Teraz chce z nimi współpracować.

– Oczekuję gotowości od pracodawców – podkreśla minister Anna Zalewska.

Wedle zapowiedzi Ministerstwa Edukacji przedsiębiorcy będą aktywnie uczestniczyć m.in. w procesie układania podstawy programowej, a także w prowadzeniu zajęć praktycznych. Resort podkreśla, że szkoły będą uzgadniać z pracodawcami uprawnienia branżowe, do których uczniowie powinni być przygotowywani. Aby mieć pewność, że egzaminy rzeczywiście sprawdzają zdolności zawodowe ucznia, przedsiębiorcy będą partycypować w sposobie weryfikowania przygotowania do danej branży.

Ministerstwo rozważa wprowadzenie umów lojalnościowych z gwarancją zatrudnienia. Takie rozwiązanie miałoby dać pracodawcy pewność, że uczeń, w którego inwestuje, będzie w przyszłości zatrudniony w jego zakładzie.

Polska przeznacza na szkoły branżowe i techniczne ok. 9 mld rocznie. Aby odpowiednio wykorzystać te środki, przewidywane są dokładne analizy zapotrzebowania na rynku pracy przeprowadzane we współpracy z przedsiębiorcami. Na podstawie tych prognoz pracodawcy będą mogli „zamówić" zwiększone kształcenie konkretnego zawodu w danym roku.

W Niemczech, Szwajcarii czy Austrii takie rozwiązania się sprawdziły.

– To pracodawcy wspierają finansowo edukację zawodową. Otrzymują wyszkolonych pracowników, których zatrudniają w swoich zakładach – podkreśliła minister Zalewska.