W swoim artykule Jowita Kiwnik Pargana przypomina, że Unia Europejska po raz pierwszy wprowadziła etykiety energetyczne w 1994 r., żeby ułatwić konsumentom rozpoznawanie i zakup bardziej energooszczędnych produktów. Wprowadzona została też jasna skala od A do G, gdzie litera A oraz ciemnozielony kolor oznaczały najlepsze pod kątem efektywności energetycznej produkty, a litera G i kolor ciemnoczerwony - najgorsze.

Z czasem jednak sprzęty stawały się coraz bardziej innowacyjne i coraz więcej urządzeń na rynku spełniało wymagania najwyższej klasy A. Żeby więc doprecyzować efektywność energetyczną poszczególnych produktów, do oznaczeń zaczęto dodawać plusy, czyli A+, A++, a nawet A+++. Miało to jednak swoje skutki uboczne, bo konsumenci zaczęli się powoli gubić w bałaganie oznaczeń.

Od 1 marca przywrócona zostanie jasna skala od A do G i usunięte zostaną oznaczenia z plusami, utrzymany natomiast zostanie wygląd etykiet i ich kolor, od ciemnozielonego po czerwony. Jednocześnie w przypadku niektórych kategorii produktów ze względu na wymogi unijne wycofane zostaną w ogóle najniższe klasy energetyczne, jak E, F i G, które w takim wypadku zaznaczone zostaną na szaro.

Ponadto, w prawym górnym rogu etykiety umieszczony zostanie kod QR, po jego zeskanowaniu konsumenci będą mieli dostęp do szczegółowych informacji o produkcie zawartych w europejskim rejestrze produktów energetycznych (EPREL).

Baza udostępniona została pod koniec ubiegłego roku i ma pomóc także krajowym urzędom w weryfikowaniu, czy dane produkty faktycznie spełniają wymogi pod kątem efektywności energetycznej oraz czy informacje zawarte na etykiecie są prawidłowe.

Nowe oznaczenia mogą również zawierać ikony z praktycznymi informacjami dotyczącymi produktu, w tym o jego pojemności czy wymiarach, poziomie emitowanego hałasu lub zużyciu wody.