W swoim artykule Jowita Kiwnik Pargana przypomina, że Unia Europejska po raz pierwszy wprowadziła etykiety energetyczne w 1994 r., żeby ułatwić konsumentom rozpoznawanie i zakup bardziej energooszczędnych produktów. Wprowadzona została też jasna skala od A do G, gdzie litera A oraz ciemnozielony kolor oznaczały najlepsze pod kątem efektywności energetycznej produkty, a litera G i kolor ciemnoczerwony - najgorsze.
Z czasem jednak sprzęty stawały się coraz bardziej innowacyjne i coraz więcej urządzeń na rynku spełniało wymagania najwyższej klasy A. Żeby więc doprecyzować efektywność energetyczną poszczególnych produktów, do oznaczeń zaczęto dodawać plusy, czyli A+, A++, a nawet A+++. Miało to jednak swoje skutki uboczne, bo konsumenci zaczęli się powoli gubić w bałaganie oznaczeń.