- To, co jest charakterystyką koronawirusa to to, że ok. 6-10 proc. pacjentów musi być poddanych wentylacji mechanicznej - dodał.
Anestezjolog podkreślił, że podczas poniedziałkowej konferencji minister wskazał, że nie wszystkie oddziały intensywnej terapii będą zajmować się koronawirusem.
- Pacjenci w pierwszej kolejności będą kierowani do oddziałów chorób zakaźnych. Później będą stworzone oddziały intensywnej terapii, które będą dedykowana wyłącznie tym pacjentom. Nie ma aż tak dużej konieczności zabezpieczenia wszystkich oddziałów w Polsce - wyjaśnił.
Czytaj także: Koronawirus: minister rodziny apeluje o spokój i ostrożność
Gryglewicz zwrócił uwagę, że głównym celem działania jest niedopuszczenie pacjentów z koronawirusem do oddziałów intensywnej terapii w dużych szpitalach klinicznych. Chodzi o ryzyko zarażenia innych ciężko chorych.
- Dedykujemy oddziały szpitalne, a być może całe szpitale. Nie wszyscy lekarze w Polsce będą zajmować się leczeniem koronawirusa - zaznaczył ekspert.
Przypomniał, że ministerstwo jest przygotowane na zakup respiratorów w trybie pilnym.
- Musimy mieć świadomość, że mamy pewne rezerwy w szpitalach wojskowych w Agencji Rezerw Materiałowych. Na dzień dzisiejszy ten problem w Polsce nie istnieje. Ciężko sobie wyobrazić, że z dnia na dzień zabrakłoby respiratorów - uspokoił doktor.