Sprawa, która ostatecznie znalazła rozstrzygnięcie w sądzie, miała swój początek w czerwcu 2022 r. w poznańskim tramwaju. Po wejściu do niego pasażer próbował skorzystać z czytnika, by opłacić przejazd. Posługiwał się kartą tPortmonetka, z której pobierane są wpłacone wcześniej środki za przejazd. Czytnik nie zadziałał. Mężczyzna podszedł do jeszcze jednego, z podobnym skutkiem. Ponieważ spieszył się na pociąg, postanowił kontynuować przejazd. Nie przeciskał się już do czytników w innych częściach tramwaju ze względu na sporą walizkę.

Czytaj więcej

Bilet na samolot bez gwarancji miejsca. Linia lotnicza musi zapłacić

Na jednym z kolejnych przystanków wsiedli kontrolerzy. Dokonali testowego kasowania biletu czytnikami, które w tym momencie zadziałały. Ponieważ system nie odnotował opłaty za przejazd pechowego pasażera, obciążono go tzw. opłatą dodatkową, czyli karą za brak biletu w wysokości 284 zł. Mężczyzna poprosił kontrolera o odnotowanie wcześniejszej niesprawności dwóch czytników i zabezpieczenie nagrań z monitoringu. Kontroler nie zamieścił tej adnotacji. Sprawdził natomiast, że na karcie ukaranego widniały środki wystarczające do opłacenia przejazdu.

Pasażer odwołuje się od kary za brak biletu. Nagrania skasowano

Jeszcze tego samego dnia ukarany mężczyzna złożył reklamację i ponownie poprosił o zabezpieczenie nagrań z monitoringu. Urzędnicy wystąpili o nie, ale dopiero 23 dni później, gdy już zostały usunięte. Kolejne próby odwoławcze nic nie dały i po uzyskaniu nakazu zapłaty wszczęto wobec pasażera postępowanie egzekucyjne. Ostatecznie komornik ściągnął z jego konta 714 zł. Tej właśnie kwoty z doliczeniem prowizji banku za przelew egzekucyjny oraz odsetek zażądał mężczyzna w pozwie przeciwko zarządowi transportu miejskiego.

Czytaj więcej

TSUE: Decyzja wieży kontrolnej nie zwalania z odszkodowania za opóźniony lot

Sąd Rejonowy Poznań-Grunwald i Jeżyce uwzględnił pozew. Jego zdaniem pasażer nie miał obowiązku szukania działającego czytnika. Wynika to już z samego regulaminu przewozów w komunikacji miejskiej. Zgodnie z nim „w przypadku niewyświetlania przez czytnik informacji o pobranej kwocie albo zawieszenia się czytnika należy skorzystać z innego urządzenia w tym samym pojeździe”. Sąd podkreślił, że literalne brzmienie tego przepisu wskazuje na konieczność dokonania próby tylko na jednym, kolejnym czytniku.

Nie ma znaczenia, że awaria czytników nie była oficjalnie odnotowana

Dowodem w tej sprawie były m.in. liczne wpisy na forach internetowych, na których pasażerowie skarżyli się na awarię czytników. Sąd dał też wiarę zeznaniom współpasażera, który potwierdził, że tego dnia czytniki nie zadziałały. Dodatkowo uwzględnił kilkukrotne żądania ukaranego dotyczące zabezpieczenia nagrań z monitoringu.

„Sam fakt, że operator systemu nie zarejestrował żadnej awarii w czasie przedmiotowego zdarzenia, nie może prowadzić do wniosku wykluczającego zaistnienie wersji zdarzeń podawanej przez stronę powodową i świadka” – można przeczytać w uzasadnieniu niedawno opublikowanego uzasadnienia wyroku.

Czytaj więcej

Upały sparaliżowały transport. Pociągi, tramwaje i drogi nie wytrzymały gorącego lata

Miejscy urzędnicy podnosili, że pasażer nie dochował należytej staranności. Ich zdaniem, nawet jeśli dwa czytniki nie zadziałały, to powinien próbować w kolejnych. Sąd nie podzielił tej argumentacji.

„Powód – jako słabsza strona umowy przewozu – miał prawo oczekiwać, że oferowana przez przedsiębiorstwo metoda zapłaty za przewóz będzie w pełni dostępna, zwłaszcza ze względu na nałożony w regulaminie obowiązek utrzymywania takich urządzeń w należytym stanie, czemu nieskutecznie zaprzeczała strona pozwana w niniejszej sprawie” – podkreślono w uzasadnieniu wyroku.

Sygnatura akt: I C 906/25