Reklama

W polskich szpitalach pacjenci nie mają szans na intymność- raport NIK

Przestarzała infrastruktura, zachowanie personelu i wszędobylski monitoring wizyjny odziera pacjentów z godności – uznała Najwyższa Izba Kontroli.
W polskich szpitalach pacjenci nie mają szans na intymność- raport NIK

Foto: Adobe Stock

Niezamykane na klucz koedukacyjne łazienki, wspólne dla kobiet i mężczyzn i niezamykane gabinety zabiegowe – rzeczywistość wielu polskich szpitali nie daje pacjentom szans na intymność. – Prawa pacjenta w wielu polskich szpitalach pozostają tylko formalną deklaracją – piszą kontrolerzy NIK w raporcie „Ochrona intymności i godności pacjentów w szpitalach", który jako pierwsza poznała „Rzeczpospolita".

Z dotychczasowych danych wynika, że z w polskich szpitalach aż dwukrotnie, bo z 19 do 40, wzrosła w latach 2013–2016 liczba naruszeń prawa do intymności i godności stwierdzonych przez rzecznika praw pacjenta. Wyniki kontroli NIK są jeszcze mniej optymistyczne. W 10 na 12 skontrolowanych szpitali zapewnienie prawa do intymności i godności uniemożliwiała pacjentom nie tylko przestarzała infrastruktura, ale też warunki pobytu. Pacjenci leżeli na ciasnych salach, a gdy tam brakowało miejsca, umieszczano ich na korytarzu. Mogli liczyć najwyżej na parawan.

W przepełnianych salach przeprowadzano wywiady lekarskie i informowano chorych o diagnozie, co nie tylko naruszało prawa pacjentów do intymności, ale przeczyło zasadom tajemnicy lekarskiej.

W czterech szpitalach pacjenci nie mogli liczyć na intymność nawet w toaletach – z braku zamków w każdej chwili narażeni byli na wtargnięcie innych osób. W dwóch szpitalach łazienki nie były dostosowane do potrzeb niepełnosprawnych. 32 pacjentów z ośmiu sal oddziału chirurgii urazowo-ortopedycznej w warszawskim szpitalu korzystało z dwóch ubikacji – jednej dla kobiet, jednej dla mężczyzn, i jednej koedukacyjnej łazienki. Z kolei w szpitalu w Lublinie na 11 pacjentek oddziału ginekologii operacyjnej była tylko jedna toaleta.

NIK skrytykował też brak poszanowania intymności pacjentów poddawanych zabiegom. W trzech szpitalach gabinety zabiegowe nie miały zabezpieczeń przed wejściem osób nieuprawnionych. Brakowało też jakiejkolwiek sygnalizacji o wykonywaniu w danym momencie badania czy zabiegu. W Bełchatowie w trakcie kontroli do niezamkniętego gabinetu podczas zabiegu weszła osoba postronna, a w Łodzi badanie przez niezasłonięte okna było widać z ulicy.

Reklama
Reklama

Wątpliwości budziło też zachowanie personelu.

Zdaniem NIK, w prawo jednostki do prywatności ingeruje coraz powszechniejszy system monitoringu wizyjnego. Przy braku regulacji dotyczących funkcjonowania monitoringu wizyjnego oraz wykorzystywania i przetwarzania uzyskanych z niego danych szpitale rozmieszczały kamery w sposób uznaniowy.

Monitoringiem objęte były pomieszczenia, w których przepisy nie przewidują obecności kamer, np. w gabinetach zabiegowych, salach chorych i obserwacyjnych, izolatkach czy gabinetach rezonansu magnetycznego. W dwóch szpitalach umieszczono atrapy kamer, co mogło wzbudzać u pacjentów poczucie ingerencji w ich sferę prywatności.

Podatki
Urzędnicy skarbówki interesują się wracającymi do Polski. Co sprawdzają?
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Nieruchomości
Jedna działka, jedna wuzetka? Ministerstwo zabrało głos
W sądzie i w urzędzie
Trzy nowe funkcje w mObywatelu. Chodzi o dowody i paszporty
Prawo w Polsce
Karol Nawrocki podpisał trzy ustawy. Studenci zostaną młodszymi asystentami sędziego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama