O wywiadzie szefowej TK dla brukselskiego portalu, czytanego powszechnie w europejskich kręgach władzy, donosi Onet.
„Nie konsultuję się z nikim w sprawie orzeczeń” – mówi POLITICO Julia Przyłębska odnosząc się do oskarżeń, że jej orzeczenia pomogły w przeprowadzeniu kontrowersyjnych reform rządu. Chodzi m.in. o niedawno ujawnione maile szefa Kancelarii Premiera Michała Dworczyka, z których wynikało, że Dworczyk rozmawiał z Przyłębską o kilku ważnych dla finansów publicznych sprawach, które wpłynęły do TK.
Szefowej TK zarzuca się także zbyt zażyłe relacje z prezesem partii rządzącej PiS Jarosławem Kaczyńskim, który nazwał Przyłębską swoim "odkryciem towarzyskim" i przyznał, że bardzo lubi u niej bywać.
Czytaj więcej
Obecny Trybunał nie jest w stanie bezstronnie i efektywnie sprawować kontroli konstytucyjności prawa. Działalność orzecznicza Trybunału zanikła nie...
62-letnia Przyłębska przyznaje w rozmowie POLITICO, że bardzo dobrze gotuje, a jej specjalnością jest chłodnik litewski z buraków. Mówi też, że faktycznie spotyka się Jarosławem Kaczyńskim prywatnie. Twierdzi jednak, że rozmawiają o sztuce i literaturze, ale nigdy o polityce.
- To fascynujący człowiek, który opowiada wiele ciekawych historii o życiu; świadek historii – mówi Przyłębska o Kaczyńskim, lecz odmówiła ujawnienia, czy mówią sobie po imieniu.
W pewnym momencie wywiadu Przyłębska podała dziennikarzowi POLITICO elegancki egzemplarz konstytucji z jednym artykułem zaznaczonym żółtą karteczką: "Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji".
– Zapewniam, że w swoich działaniach kieruję się tą właśnie zasadą – mówi prezes TK.
POLITICO twierdzi, że dotarło do kilkunastu sędziów, którzy współpracowali z Przyłębską w Trybunale Konstytucyjnym. Tylko jeden zgodził się o niej mówić, choć i tak anonimowo.
"Pozostali odpowiedzieli telefonicznie lub mailowo, wyrażając swoją frustrację związaną z tym, kto teoretycznie jest jednym z największych autorytetów prawnych w Polsce - szefem Trybunału Konstytucyjnego." - czytamy w POLITICO.
„Nie mogę powiedzieć nic pozytywnego” – przekazał jeden z sędziów.
„Nasze kontakty zostały zredukowane do minimum, ponieważ, krótko mówiąc, nie byliśmy ciekawi siebie nawzajem” – wspomina inny.
„Praca z nią miała negatywny wpływ na moje zdrowie” – stwierdził inny.
„Nie znam tej pani”, powiedział jeszcze inny, „i niech tak zostanie”.
Jedyny sędzia, który zdecydował się podzielić poglądami na temat pracy w obecnym TK, nazwał Przyłębską „posłuszną Julią”, opisując chaotyczny styl zarządzania, lenistwo i powtarzając zarzuty, że nielegalnie manipulowała składami Trybunału, by wydawał on przyjazne dla PiS decyzje. Według niego obecne szefostwo TK, w porównaniu do tego, czym kiedyś był Trybunał, to "kłopot pod względem jakości pracy i kultury zachowania” - czytamy w POLITICO.