– Troska o bezpieczeństwo sprawia, że firmy ograniczyły rekrutacje, zresztą nie tylko w naszym sektorze – twierdzi Iwona Szmitkowska, prezes agencji zatrudnienia Work Service. Według niej największym wyzwaniem jest teraz zatrudnienie obcokrajowców; obawy firm przekładają się na skalę zamówień na pracowników z zagranicy. Na to nakłada się zawieszanie połączeń transportowych oraz zamykanie przejść granicznych.
Jednak i krajowi pracownicy muszą się liczyć z mniejszą liczbą ofert pracy – i to nawet w handlu. Co prawda hurtownie i sklepy spożywcze pracują pełną parą (podobnie jak e-handel), lecz zamrożony jest rynek pracy w zamkniętych teraz galeriach handlowych, barach i restauracjach. Niepewność co do dalszego rozwoju sytuacji wstrzymuje też ruszające zwykle w połowie marca rekrutacje do sezonowych prac w branży hotelarsko-gastronomicznej.
Osłabienie rynku mogą również odczuć specjaliści, gdyż sporo firm wstrzymuje stałe zatrudnienie. – W przypadku rekrutacji stałych obserwujemy zwolnienie procesów ze względu na niepewność gospodarczą w najbliższych tygodniach i miesiącach – twierdzi Tomasz Dudek, dyrektor zarządzający agencji zatrudnienia Otto Work Force Polska. Do tego dochodzą utrudnienia związane z samym procesem rekrutacyjnym, czyli ograniczenie spotkań bezpośrednich na rzecz rozmów online.
Jak zwraca uwagę Iwona Janas, dyrektor generalna ManpowerGroup w Polsce, już zebrane w styczniu tego roku deklaracje polskich pracodawców były dużo mniej optymistyczne niż te w ostatnich latach. W planach na II kwartał wzrost zatrudnienia deklarowało jedynie 6 proc. badanych firm – ponaddwukrotnie mniej niż przed rokiem (14 proc.) W rezultacie obliczany przez ManpowerGroup barometr perspektyw zatrudnienia na II kwartał br. wyniósł po korekcie sezonowej tylko 2 punkty procentowe, czyli najmniej od 2013 r. A to wskazywało, że o pracę może być wiosną trudniej. – Jeśli dodatkowo naniesiemy na ten wynik korektę w postaci konsekwencji, jakie dla polskich pracodawców niesie rozwój koronawirusa w Polsce i na świecie, to w najbliższych miesiącach możemy oczekiwać znacznego osłabienia dynamiki rynku pracy – przewiduje Iwona Janas i przypomina, że opóźnienia w dostawach komponentów z Chin dotknęły już branży motoryzacyjnej oraz RTV-AGD.
Według Tomasza Dudka w obecnej sytuacji część firm wstrzymuje się z zamówieniami na pracowników tymczasowych lub nie uzupełnia braków, czekając na rozwój sytuacji w najbliższych tygodniach. W pojedynczych przypadkach, kiedy produkcja została zredukowana ze względu na brak komponentów (głównie w motoryzacji), mają już nawet miejsce pierwsze redukcje zatrudnienia. Z drugiej strony rośnie zapotrzebowanie na pracowników tymczasowych w firmach, które ze względu na zamknięcie szkół, przedszkoli i żłobków będą się teraz zmagać z niedoborem stałych pracowników. Jak przypomina Dudek, dodatkowych pracowników poszukują także supermarkety, magazyny czy też producenci środków higienicznych.
Agencje zatrudnienia, przechodząc na wirtualne biura, starają się zapewnić płynność pracy. – Rozmowy z kandydatami prowadzimy zdalnie przez skype'a i telefon, ograniczyliśmy pracę stacjonarnych biur rekrutacyjnych, a pracownicy przychodzą na wyznaczone dyżury – wylicza prezes Work Service. Olbrzymim ułatwieniem byłaby możliwość podpisywania umów w formie elektronicznej. – Liczymy na szybkie regulacje prawne, które wprowadzą taką możliwość – zaznacza Szmitkowska.
Iwona Janas wskazuje też pewien powód do optymizmu – według niej wiele sektorów, które obecnie tracą na koronawirusie, po ustabilizowaniu się sytuacji może notować zwiększony popyt na ręce do pracy, aby zrekompensować poniesione teraz straty.