Aby zostać kustoszem w bibliotece publicznej, wystarczy dyplom magistra. Kierunek studiów nie będzie miał znaczenia. Można będzie skończyć biologię lub chemię. Tak wynika z projektu rozporządzenia ministra kultury w sprawie wymagań kwalifikacyjnych do zajmowania określonych stanowisk w bibliotekach. Obecnie pracownicy służby bibliotecznej muszą wykazać się wykształceniem kierunkowym.

Projektodawcy uważają, że w bibliotekach potrzebni są specjaliści z różnych branż. Przydadzą się np. osoby, które znają nowe technologie lub potrafią uzyskać środki pozabudżetowe.

Znawcy nowych technologii i ekonomiści zasilą kadry bibliotek publicznych

Jeśli rozporządzenie wejdzie w życie, aby zostać bibliotekarzem dyplomowanym, nie trzeba będzie już zdawać egzaminu. Wystarczy ukończyć studia na kierunku informacji naukowej i bibliotekoznawstwa. Staż pracy straci znaczenie. By zostać młodszym bibliotekarzem, wystarczy wykształcenie średnie.

Projekt wywołał protest środowiska bibliotekarzy.

– Została rozbita ścieżka zawodowa bibliotekarzy. W bibliotekach zaczną pracować osoby do tego nieprzygotowane – mówi Zbigniew Gruszka, młodszy bibliotekarz. Ministerstwo Kultury chce otworzyć dostęp do zawodu bibliotekarza, ale ten, zdaniem osób wykonujących tę profesję, nigdy nie był zamknięty.

– Nie reglamentujemy dostępu do egzaminu na bibliotekarza dyplomowanego. Co roku przystępuje do niego kilkanaście osób. W tym roku zdali wszyscy – mówi prof. Hanna Tadeusiewicz, przewodnicząca komisji egzaminacyjnej.

Dyplomowani to niewielka grupa – na 54 tys. bibliotekarzy jest ich mniej niż 400.

– To pasjonaci. Egzamin otwiera szanse awansu i mobilizuje do dokształcania – mówi Gruszka.

Rozporządzenie nie odnosi się do pracowników zatrudnionych w szkołach wyższych, a to uczelnie zatrudniają zazwyczaj bibliotekarzy dyplomowanych.

etap legislacyjny: konsultacje społeczne