Reklama

Rejestr korzyści: Ministrowie będą straszeni więzieniem

Groźba więzienia ma zmusić ministrów do terminowego zgłaszania podarków i darowizn. Obecnie problem ma z tym nawet premier.
Rejestr korzyści: Ministrowie będą straszeni więzieniem

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Mateusz Morawiecki z opóźnieniem złożył zgłoszenie do rejestru korzyści, wymagane w ciągu 30 dni od objęcia stanowiska. Problem z terminowym uzupełnianiem rejestru ma też siedmiu ministrów oraz wielu wiceministrów.

– Gdy otrzymujemy informację z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów o powołaniu danej osoby na stanowisko w rządzie, zawsze wysyłamy do niej uprzejmą prośbę o złożenie zgłoszenia do rejestru korzyści. Niestety, nie mamy żadnych możliwości prawnych egzekwowania terminu – mówi Magdalena Woźniak z Krajowego Biura Wyborczego.

Teraz ta możliwość się pojawi. Ustawa o jawności życia publicznego autorstwa ministra koordynatora służb Mariusza Kamińskiego, nad którą pracuje rząd, przewiduje do pięciu lat więzienia za podanie nieprawdy w rejestrze korzyści lub przekroczenie terminu. Dla sprawców „mniejszej wagi" przewidziano ograniczenie wolności lub grzywnę. Te same regulacje będą dotyczyć kierowników urzędów centralnych i samorządowców, którzy również muszą prowadzić rejestr.

Rzecznik ministra koordynatora Stanisław Żaryn zauważa, że taka sama grozi obecnie za poświadczenie nieprawdy w dokumentach urzędowych. – Rejestr korzyści to mechanizm znany w polskim prawie. Regulacje w tym zakresie są elementem budowy przejrzystych zasad funkcjonowania osób pełniących funkcje publiczne, zobowiązanych do jego wypełnienia – uzasadnia. – Obecne przepisy wydają się niewystarczające, zaś praktyka ich stosowania nieskuteczna – dodaje.

O tej nieskuteczności mogą świadczyć przykłady z przeszłości. W 2007 roku „Newsweek" zauważył, że ówczesny premier Jarosław Kaczyński nie przyznał się w rejestrze korzyści do zasiadania w radach dwóch fundacji. Nie odpowiedział za błąd, podobnie jak były premier Donald Tusk, któremu ten sam tygodnik w 2012 roku zarzucił, że nie wpisał eksploatacji w celach prywatnych partyjnej toyoty. W 2014 roku spóźniło się z wpisami czterech członków rządu Ewy Kopacz.

Reklama
Reklama

– Widzimy potrzebę wzmocnienia przepisów dotyczących rejestru korzyści – mówi Stanisław Żaryn.

Jednak była minister ds. korupcji, a obecnie eurodeputowana PO Julia Pitera, twierdzi, że to krok w złą stronę. – Ustawa Mariusza Kamińskiego pozostawia rejestr pod Państwową Komisją Wyborczą, co jest bez sensu, bo nie posiada ona żadnych możliwości weryfikacji wpisów. Powinno się zrewidować funkcjonowanie rejestru, zamiast w sposób typowy dla PiS zaostrzać sankcje karne w nieskończoność. Chyba że rzeczywiście ktoś chce wsadzić cały rząd do więzienia – mówi.

To nie koniec kontrowersji związanych z ustawą o jawnością życia publicznego. Szczegółowo oszacować swój majątek i opisać go w oświadczeniu majątkowym będzie musiało aż 830 tys. osób. W „Rz" pisaliśmy, że ustawa może też pogrzebać plan Morawieckiego, zniechęcając młode i innowacyjne firmy do mariaży z przedsiębiorstwami państwowymi.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Polityka
Debata po exposé Radosława Sikorskiego. Marcin Przydacz
Polityka
Podwyżki dla miejskich notabli. Hojny gest Rafała Trzaskowskiego
Polityka
Karol Nawrocki po exposé Radosława Sikorskiego. „Są rzeczy, które postrzegamy inaczej”
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama