Chiński samolot przez ponad cztery godziny latał w strefie identyfikacji południowokoreańskiej obrony przeciwlotniczej (rozciąga się nad terytorium Korei, jej wód terytorialnych, a także sąsiadujących z nimi terenów). Korea Południowa poderwała grupę myśliwców, by namierzyć obcą maszynę - informuje południowokoreański resort obrony.

Ambasador Chin w Seulu Qiu Guohong usłyszał żądanie, by w przeszłości do takich incydentów już nie dochodziło.

Wcześniej południowokoreański resort obrony wezwał trzech innych pracowników chińskiej ambasady.

Do incydentu doszło niedaleko południowokoreańskiej wyspy Ulleungdo.

Myśliwce, które przechwyciły chińską maszynę wezwały jej pilota do "wstrzymania się od działań, które zwiększają prawdopodobieństwo wybuchu nagłego konfliktu" - informuje resort obrony Korei Południowej. Pekin wyjaśnił, że lot samolotu był częścią "standardowych ćwiczeń wojskowych".

Rzecznik chińskiego MSZ Lu Kang oświadczył, że chińska maszyna nie naruszyła żadnych zasad prawa międzynarodowego ani ogólnie przyjętych praktyk. Zwrócił uwagę, że strefy identyfikacji obrony powietrznej nie są tożsame z przestrzenią powietrzną danego państwa.