Celem propozycji jest przeciwdziałanie planom niektórych meczetów w Norwegii, które chcą rozpocząć nawoływanie do modłów (muezin wzywa do nich pięć razy dziennie). Zgodę na to wydano już w sąsiedniej Szwecji w przypadku dwóch meczetów.

"W wielu miejscach w naszym kraju wprowadzono przepisy, które pozwalają, by meczety mogły wzywać do modłów za pomocą głośników" - twierdzą przedstawiciele Partii Postępu w hrabstwie Buskerud, na zachód od Oslo. 

"Wiele osób uważa to za irytujące i niewłaściwe. W Norwegii obowiązuje wolność religijna, która powinna obejmować prawo do nie bycia narażonym na publiczne wezwanie do modlitwy" - alarmuje Partia Postępu.

Były lider partii, Carl Hagen, zaprezentował propozycję podobnego zakazu już w 2000 roku. 

Jednak w przeszłości Ministerstwo Sprawiedliwości Norwegii zwracało uwagę, że taki zakaz stałby w sprzeczności z artykułem 9 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, dotyczącym wolności wyrażania poglądów i wyznania.

Jednak polityk Partii Postępu, Jon Helgheim powiedział w rozmowie z dziennikiem "Vart Land", że w tej kwestii nie interesują go przepisy prawa międzynarodowego. - To, o co się troszczę to aby ludzie mieli prawo do ciszy i spokoju w swoich dzielnicach, co oznacza, że nie będą niepokojeni wezwaniem do modłów - wyjaśnił. 

Dziennik twierdzi jednak, że żaden meczet w Norwegii nie planuje rozpoczęcia wzywania do modłów przez muezinów. 

Takie prawo uzyskały natomiast dwa meczety w Szwecji - jeden w 2013 roku, drugi - w 2017 roku.