Sugita stwierdziła, że nie należy wykorzystywać pieniędzy podatników do wspierania małżeństw jednopłciowych w artykule opublikowanym przez jeden z magazynów w ubiegłym miesiącu.
Pary jednopłciowe, jak podkreśliła, "nie płodzą dzieci". "Innymi słowy brakuje im produktywności i, w związku z tym, nie przyczyniają się do dobrobytu narodu".
Politycy LDP początkowo dystansowali się od wypowiedzi Sugity, nie chcieli jednak jej krytykować mówiąc, że nie zamierzają dyskutować z kontrowersyjną posłanką, która w przeszłości kwestionowała m.in. fakt, iż Japońska armia w czasie II wojny światowej wykorzystywała niewolnice seksualne z Korei.
Sugita nie przeprosiła za swoje słowa, ale jej biuro podkreśliło, że "traktuje ten temat poważnie" - podała agencja Kyodo.
W ubiegłym tygodniu LDP wydała jednak oświadczenie, w którym podkreśliła, że nie podziela poglądów Sugity na małżeństwa jednopłciowe. W oświadczeniu czytamy, że artykuł pokazuje "brak zrozumienia posłanki dla spraw środowiska LGBT i brania pod uwagę uczuć osób, których jej komentarze dotyczą". Partia zapewniła, że wspiera prawa mniejszości seksualnych.
Tymczasem inny poseł LDP, Tomu Tanigawa, powiedział w programie telewizyjnym, że homoseksualizm jest "kwestią smaku". Dodał, że choć nie sprzeciwia się związkom jednopłciowym, to jednak jest przeciw legalizacji małżeństw jednopłciowych.
- Mężczyzna i kobieta żenią się i mają dzieci. Tak powstaje tradycyjna rodzina - mówił. - Ludzie robili tak od starożytności, aby powstrzymać narody od upadku - dodał.
Tłumacząc swoje słowa w liście do dziennika "Asahi" Tanigawa zaznaczył, że nie chce "dyskryminować przedstawicieli społeczności LGBT".